Co do szwów, to moje się chyba już rozpuściły, bo jeszcze jakiś czas temu, jak się myłam, to mogłam "przy wejściu" wyczuć je palcami, a ostatnio mi nie przeszkadzają. Nawet zrobiłam eksperyment i w trakcie mycia wsadziłam palec do środka i naprawdę nic już nie czuję. Więc chyba jest ok.
A jeśli chodzi o spacery, to my byłyśmy na pierwszym następnego dnia po wyjściu ze szpitala, czyli w 4 dobie życia. Jak dziewczyny w szpitalu pytały, to lekarz powiedział "proszę pań, to nie zima, jest 30 stopni i proszę dzieci nie grzać w domu tylko wyprowadzać od razu". No i od tej pory jesteśmy codziennie - deszcz czy nie deszcz. Jak jest ciepło to jesteśmy długo (rekord to chyba był 4-5 godzin), jak pogoda taka jak dziś, to do sklepu i z powrotem. Ja też znam te panie o poglądach przedpotopowych. Jak wychodziłam to słyszałam "Boże, a Pani z tym maleństwem już na dworze, krzywdę pani dziecku zrobi" a jak mówiłam że lekarze w szpitalu kazali to mówiła (z przekąsem) że jestem odważna, bo ona to w życiu by nie usłuchała takiego lekarza (wiadomo, ona wie lepiej) i że teraz to się zimny wychów stosuje, ale ona tego nie rozumie. Nawet nie zliczę ile takich tekstów wysłuchałam.