Zaśmieciłyśmy wątek
asia, nie jestem aż tak konsekwentna, jestem umysłem ścisłym, więc kalkuluję, co mi się opłaca, co daje korzyści. Pracuje na takim schemacie i mi się to sprawdza.
Każdy w życiu postępuje zgodnie ze swoim sumieniem i dokonuje własnych wyborów. Kończmy temat, bo robimy bajzel
Co do przeziębień, ja wyszłam z tego obronną ręką. Syropek z cebuli przez 2 dni, Isla do ssania, drosetux i Amol, na kaszel, który był poważnie zaawansowany dostałam Difergan, który brałam 3 dni. Mały też był wyraźnie zamulony, dlatego nie brałam go więcej. Na katar kupiłam ten pryskacz z soli morskiej, ale nie pomagał, zamykałam się w kabinie prysznicowej i raczyłam się parą, bardzo pomagała, tuż przed snem inhalacja z soli morskiej. Na szczęście nie było temperatury, bo wtedy faktycznie byłby klops. Ponoć przy temperaturze lepiej nic nie jeść, bo organizm zamiast walczyć z temperaturą, zajmuje się trawieniem. Więc tylko lekkostrawnie, nie tłuste rosołki ;P
Gdyby ktoś miał problemy z łuszczycą, służę radą. Moją siostrę wyleczyła moja mama, tez ekosekciara

nie lekarz który faszerował ją chemią. Poza moją siostrą, ma jeszcze 2 osoby na sumieniu, które cieszą się gładką skórą, dzięki jej radom
