Ja nie mam i nie będę mieć do maja, bo się przeprowadzamy i ogólnie wszędzie mam rozpierdziel. Mam nadzieję, że Adam poczeka :-)
Położna powiedziała nam, że mamy wziąć tylko klapki, piżamę na zmianę, szlafrok, kosmetyki dla siebie i coś na wyjście dla dziecka - resztę dostaniemy. Ale pewnie i tak spakuję dużo więcej "na wszelki wypadek".
Ginger, czytam to co zamieściłaś. Ogólnie dużo przydatnych informacji, ale jedna mnie rozbawiła - dla taty "paczka chusteczek do otarcia łez wzruszenia po porodzie"

nie żebym ujmowała naszym mężczyznom wrażliwości... hehe.
Przypomniało mi się, że w jednej z książek o ciąży, które sobie ściągnęłam jest sugestia, żeby wziąć szampana (serio!) po czym poprosić położną przed porodem, żeby schłodziła go w lodówce. Jak się dziecko urodzi - jest czym uczcić to wydarzenie. No powiem Wam, że się uśmiałam. Książka jest amerykańska - to wiele tłumaczy. Myślę, że personel w polskim szpitalu by się poprzewracał ze śmiechu na taką prośbę :-)