witam się dzisiaj z wami
w sobotę był festyn we wsi i burza, więc nie było prądu. a wczoraj pojechaliśmy nad wodę- bo po burzy zawsze jest cieplutka. suuuuuuper było.
jakoś nie mam weny na pisanie bo nie dość, że zalatana jestem- wiadomo, nic w domu sie samo nie robi, to jeszcze niewyspana chodzę bo chrapanie Grześka osiąga już kulminację

średnio przesypiam 4 godziny na dobę (więc zazdroszczę sol, meggy i innym śpikającym dniami ciężaróweczkom nie tylko fasolki ale i snu). jeszcze przez ostatnie 2 noce pies wył okrutnie, bo był u żonki i w sobotę go wzięliśmy no i sobie bebok tęskni. ale skubaniec w dzień nawet nie mruknie, tylko nocą daje popalić. jestem przez te niewyspanie nerwowa, zmierzła i upierdliwa- gorzej niż stara babcia

może wkońcu się zajadę i prześpię choć raz całą noc. ostatnie mycie wszystkich okien w domu i sprzątanie nie miało efektów w spaniu- niestety zmęczenie mnie nic nie daje. muszę obczaić aptekę co mają na dobry sen, bo zejdę z tego świata jak tak dalej pójdzie (czasem w dzien jestem w stanie stracić kojarzenie nawet jak w wc jestem)
a teraz oblegają mnie 2 muchy- łażą mi po monitorze i po mnie, ale ubić się nie dadzą
nagapalma no masz przeboje z tymi plamieniami. skontaktuj się z ginkiem, musi coś poradzić, bo do głowy dostaniesz
mama, mery-beth no to jak testujecie 7 sierpnia to na pewno sie wam uda- my obchodzimy w ten dzień 2 rocznicę ślubu, więc muszą być 2 fasolki

wtedy zapewne będę już w górach, to będę Marylkę męczyć, żeby mi pisała streszczenia
agnieszka niedobrze z tym zapalenie i u ciebie i Alanka. przechodziłam przez to, więc naprawdę mi was bardzo szkoda. oby małemu szybciutko przeszło, co by nie cierpiał za długo. tobie też. oj, żal mi cię, jeszcze do pracy idziesz. tulam cię
dj czarna mam nadzieję, że z fasolkiem wszystko gra i niebezpieczeństwo zażegnane. byle do 40 tygodnia
