a dzisiaj u nas jakoś nerwowo, Remisia chyba męczy brzuszek, bo ja jak głupol który nigdy nie jadł sera żółtego, dorwałam się wczoraj i na pizzę grubo rozłożyłam

było pyyyyyszne, ale dzisiaj mam wyrzut, bo ten malutki brzuszek widocznie ciężko to znosi, śpi jak zajączek, ale utulę, pokołyszę na rękach i zasypia
a my już u mamy, w sumie źle nie jest, wszyscy są oczarowani Remikiem, mówią, że podobny do mnie, więc duma mnie rozpiera maksymalnie, słyszę dużo komplementów, że ładnie wyglądam i szczęśliwa jestem

ale z drugiej strony męczą mnie te wszechobecne pytania w stylu: "to Twoje dziecko???"

no do cholery... cudzy wózek pcham?!?!?!
ciężko mi się przyzwyczaić do życia w domu, bo mam inne zdanie niż mama i się ścieramy często, że coś robi nie tak, że nie w ten sposób trzyma Remka, że źle zakłada pieluszkę, itd, itp.. same wiecie jak to jest