• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
Lil ja wczoraj 4 godziny czekałam, i nie powiem, żebym się komfortowo czuła, na drewnianej twardej ławce, zaduch, wrzaski i krzyki, jeszcze w takim stresie... ja rozumiem, że każdy chce szybko i mu się wydaje, że on jest najważniejszy, ale bez przesady! Mniejsze kolejki są na nfz niż do prywatnego gabinetu :wściekła/y::szok:
 
reklama
Jos może uda Ci się zdrzemnąć z Poldusiem! Trzymam kciuki! Dla mnie w sumie wstawanie o 5-6 to norma - tylko muszę iść spać o 21. Wtedy jestem wyspana :-)

Rureczka jeśli to gabinet prywatny to już w ogóle szok! :szok: Ja chodzę na nfz - chociaż standard jest jak u prywatnego - no ale kolejki są - czasem mniejsze czasem większe...
 
Rurka niezły numer z tą listą :-p :tak: Tak trzymaj, rację miałaś 100%!

Jos tutaj teoretycznie też pracownik dyskryminowany jest lepiej traktowany w sądzie, a jeśli już istnieje prawdopodobieństwo że zwolnienie miało miejsce z powodu ciąży, to tym bardziej. Tylko sęk w tym, że firmy się bronią, że zwolnienia nie było :sorry: Wiesz jak działają agencje pracy? Zapisujesz się do takiej jako "elastyczny pracownik" - czytaj: gdzie mnie poślą do pracy, tam pracuję... Tutaj to najpowszechniejsza forma pracy, bo dostać gdzieś kontrakt na stale jest bardzo trudno. No i właśnie moja agencja pracy broni się tym, że w kontrakcie mam zapisane że jestem tym "pracownikiem elastycznym" i nie mam zapewnienia w 100% że znajdą mi pracę albo że mam jakąś liczbę godzin w tygodniu do przepracowania na pewno, wszystko przecież zależy od tego, czy zgłosi sie do nich jakaś firma że potrzebuje pracowników tymczasowych, to wtedy wysyłają do pracy w to miejsce swoich ludzi. No i ja właściwie tak właśnie pracowałam w tych "bandażach" 7,5 miesiąca bez przerwy, aż nie powiedziałam o ciąży i kilka dni później "zrezygnowali" ze mnie. "Bandażowa" firma się tłumaczy, że nie jestem ICH pracownicą, tylko agencji pracy więc nie mogę mieć pretensji bo nikt mi nie obiecywał tam pracy na stałe... A agencja pracy się broni głównie tym, że "pracownik raz pracę ma, a raz nie i taka jest specyfika pracy przez agencję"... Jasne, tylko, że przez rok jakoś ZAWSZE pracę dla mnie mieli, było może z 5 dni kiedy agencja zadzwoniła mówiąc że mam dzisiaj wole bo nie ma zleceń nigdzie... A na "bandażach" niby mieli problem z przeludnieniem na dziennych zmianach, ale z firmy poleciałam za drzwi TYLKO ja, ciężarna, mimo że pracowało tam wtedy łącznie ze mną 5 osób na dziennej zmianie przez agencję i równie dobrze powinien wyrzucić nas wszystkie, albo np inną osobę, dla której nie było by problemem znalezienie pracy GDZIEKOLWIEK. I "dziwnym zbiegiem okoliczności" padło na mnie - co za pech! :wściekła/y:
Agencja pracy jeszcze pisze w swoim oświadczeniu, że tego samego dnia pracę straciłyśmy w "bandażach" całą piątką dziewczyn, co jest wierutną bzdurą, bo wszystkie pracują tam do dzisiaj. Kłamią, że nie dostali żadnego listu z żądaniem wydania przyczyn mojego zwolnienia z "bandaży" - a wysłałam go pocztą poleconym i dzięki Bogu mam na to zaświadczenie w postaci paragonu z poczty! Albo kolejne kłamstwo, że w poniedziałek (po piątkowym zwolnieniu) wszystko mi wytłumaczono w agencji jak przyszłam się zapytać o przyczynę, a wtedy nie dość, że nikt nie chciał ze mną rozmawiać na ten temat i wykręcali się koniecznością telefonu do głównego zarządu (mieli oddzwonić i podać przyczynę - do dziś czekam na telefon!), to jeszcze 45 minut użerałam się z recepcjonistką z agencji żeby mnie wpuściła do środka budynku, a ona nie chciała i ściemniała, że mają tam tłok i nawał ludzi. Ale wemknęłam się podstępem z kimś innym i co - w środku pusto! :wściekła/y: Takie to szumowiny.....:wściekła/y:

Widzisz sama, że troche tego jest, ale z kolei nie wiem, jak podejdzie do mnie sędzia - prawo prawem, ale osobiste przekonania wewnętrzne to inna strona medalu... A imigrantów tutaj nie lubią, oj, bardzo nie lubią...
 
Lil piszę z pracy, dlatego mam taki urywany kontakt z Wami...

Hej Rureczko :-)

Sergee przykre jest takie traktowanie przez pracodawców, ale mam nadzieję, że prawnik powie coś pocieszającego...;-)
 
hej hej
ja tylko przelotem, mała zasnęła, pewnie znów na 15 min a potem krzyk, wczoraj wojowała do północy ale na szczęście mąż mi pomógł...Danio bawi się swoją ulubioną zabawką-klockami;) konstruktor z niego niesamowity

Serg przykro mi że tak cię potraktowali w tej firmie, kurcze ja też byłam w ciąży w UK, akurat zmieniałam pracę jak dowiedziałam się o ciąży, też pracowałam dla agencji-Adecco i Manpower-ale wszyscy byli dla mnie w porządku-nawet po 2 mies. dostałam podwyżkę;)

a to obiecane fotki moich szkrabów
Danio próbujący założyć Majce skarpetkę -tak kopie w leżaczku że skopuje skarpetki
Zobacz załącznik 393987


a to moje błękitnookie skarby
Zobacz załącznik 393988

a teraz proszę o trzymanie kciuków za nas bo o 13 przyjeżdża neurolog do Majki...strasznie się tego boję ale chyba trzeba bo za dużo tej nerwówki ostatnio

pozdrawiam, odezwę się później
 
Hej babki!

Wlatuję na szybko z pozdrowieniami dla wszystkich.
Dziś PONOWNIE obudziłam się z zawalonym nosem i zatokami, bólem gardła i takim bólem głowy, a szczególnie zatok, ze szok! :sad: Biorę herbatę z cytryną i zmykam pod koc, bo czuję się, jakbym miała umrzeć... :sad:

Miłego dnia!
 
Witajcie dziewczynki.
Ja dziś znowu rano się b. źle czułam, a polazłam jeszcze na zakupy:szok: Teraz jest ok, dzięki Bogu.

Rurka pięknie załatwiłaś tą karteczkę, chciałabym cię widzieć w akcji:-D:-D:-D

witam wszystkie panie z rana i milego dnia zycze
wczoraj zrobilam wszystkie testy i sie okazalo ze na 525 pytan na 25 odpowiedzilam zle:szok:.wiec dzis bedze sie uczyc tych 25.
prosze o kciuki za mnie i moj egzamin o 17.20. licze na was:-)

Kciukasy zaciśnięte:-)
 
reklama
Hej dziewczyny. nawet jak się staram to i tak nie mam szans być u was na bierząco. Maciek chory, antybiotyk do końca tygodnia w domu, przewiało go i powykręcany cały jak stary dzidek do tego ropień w gardle. Ciągle parze herbatki i smaruję plecy i robię kanapki bo on ma siedzieć u siebie w pokoju w łóżku. Tam ma neta i telewizor a nie chcę żeby zaraził Milę bo w czwratek szczepienie. Nie chce zeby zaraził a sama jestem przeziębiona i chodze jak zombi i w masce na dodatek:wściekła/y: Do tego obiadek, sprzątanie i rehabilitacja Mili, która zajmuje mase czasu a potem uspokajanie po rehabilitacji... Już nie mam czasu nawet na prasowanie....Chodzimy jak leci, w dzinsach przde wszystkim. ja mi się wyluzuje to będe wiecej wpadać.
A czy kocurek już urodziłą?????
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry