• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
reklama
mlodamamusia :szok: już wstaję.. wstaaję :-D

Widzę muklukowe szaleństwo zawładnęło wątkiem :-D:-D
asionku ja mając w pamięci sensacje mojego synka (jadłam i piłam bez ograniczeń) jestem na diecie od początku :tak: Jem głównie zupki mleczne - z ryżem, płatkami owsianymi, kukurydzianymi, poza tym gotowane ziemniaki, jajka, wczoraj wprowadziłam marchewkę, przedwczoraj jabłko :) i tak powolutku będę urozmaicać. Aa.. wczoraj też zaszalałam ze słodkim - dwa cukierki czekoladowe i ciasteczka, ale nic nie było ufff...
No i słabiutką kawkę jedną dziennie pijam, z czego jestem niezmiernie szczęśliwa :rofl2:
Pizzę zamawiano przy mnie i konsumowano dwa razy, nie ruszyłam. Także może faktycznie popróbuj z tą dietą :)))))))))

Witam wszystkie babki :-):-):-)

rureczka ami się śniło, że G. na amory się zbiera, ale ja coś byłam nie ten teges chętna :-p Po tyyylu miesiącach to już nie wiem co i jak i gdzie hahahaha :-D

pysiu masz rację, to bardzo nieładnie i będę się pilnować, dzięki !!! Tym bardziej, że wczoraj wcisnęłam się w mój rozmiar portków 36 !!!!!!!!!! I to było doprawdy pięęęęękneee.... :sorry:

Jakby mnie coś pochłonęło, to życzę Wam miłego dnia :-) I buziaka zostawiam dla lili i Martynki :*
 
Ostatnia edycja:
Witam się i ja, Maja zrobiła mi pobudkę po 6:crazy:, a najlepsze jest to że od tygodnia męczę się wieczorami i mimo dużego już zmęczenia nie mogę zasnąć...dziś dostałam @ to może w końcu pośpie trochę bo już zaczęłam myśleć że to przez hormony...

Kocurku-jezu spodnie rozmiar 36?ja mam 40-bo biodra szerokie jak cholera a powiem ci że po 3 mies nie mieszczę się jeszcze we wszystko-kości mi się rozlazły no i może mój brak konsekwencji w dietce...hmm chociaż dawno nie próbowałam wcisnąć się w takie jedne spodnie-zobaczę później... a tobie gratuluje serdecznie-każda z nas uwielbia takie małe sukcesy;)

pozdrawiam resztę i miłej sobotki
 
Dziewczyny jestem!!!!!!!! Bardzo Wam dziękuję za ciepłe słowa i gratulacje! Łezka się w oku zakręciła od czytania!!!! Dzięki temu, że dziś przespałam całą noc (z karmieniami oczywiście) to miałam siły troszkę poczytać, ale nie dałam rady tak szczegółowo - w każdym razie Zizi, Palemka bardzo mi przykro, że @ nadeszła - co nie zmienia faktu, że trzymam kciuki za kolejne cykle!!!

Dziś wstawię Wam zdjęcia Martynki i i tak w skrócie opiszę jak to było - w sumie początek już opisałam w środę - bo jak się okazało to jednak był początek :-D:-D:-D
Generalnie to ani trochę nie wierzyłam, że to JUŻ - może gdyby nie Maciuś to bym już wtedy w nocy pojechała do szpitala - ale, że on spał, a nie chciałam jechać sama to postanowiłam wytrwać do rana - jak się rano czułam to Wam pisałam- FATALNIE - a najgorsze, że skurcze bardzo się zmniejszyły, prawie zanikły - a jak były to nie bolesne. Wody nie odchodziły....Postanowiłam więc jednak nie jechać do szpitala, żeby mnie nie odesłali do domu. Ale psychicznie męczyłam się strasznie. Nie mogłam też jeść ani pić. Około 14 odszedł mi czop, ale nic poza tym, wyczytałam, że po odejściu czopa to może trwać jeszcze ze 2 tygodnie, więc znowu postanowiłam zostać w domu. Mama wzięła około 16 Maciusia na kontrolę do lekarza i około 19 miała go przyprowadzić do domku. Modliłam się więc, żeby coś się do tego czasu wydarzyło - wtedy mój m mógłby jechać ze mną do szpitala - bo po 19 znowu byłby kłopot co z Maciusiem....No ale oprócz niebolesnych skurczy nic się nie działo. Około 18 zadzwoniła do mnie koleżanka i w sumie ona namówiła mnie, żebym jednak pojechała póki Maciuś z babcią - miałam poprosić o KTG albo po prostu poprosić o sprawdzenie rozwarcia. W szpitalu to już w ogóle skurcze ustały, więc się zestresowałam i załamałam...No ale babce na IP coś się pomyliło, że jestem w 40 tygodniu i kazała już mi się przebrać do porodu - powiedziała tylko, że jak nic nie będzie to rano wrócę do domu. Potem jak się okazało, że to jednak dopiero 38 tydzień to powiedziała "dobra to już nie będziemy pani ubierać, lekarz zbada i zobaczymy". O 19 byłam na oddział przyjęta, czekałam jeszcze w kolejce na badanie - a w gabinecie okazało się, że szyjka super przygotowana do porodu i 6 cm rozwarcia!!!!! Tak mi ulżyło, że z tej ulgi dostałam okrutnych dreszczy, musieli mnie trzymać, bo cała latałam, jeszcze przyłożyłam niechcący położnej dwa razy po twarzy (tak ręce mi latały). O 19.30 siadłam na fotel, położna podłączyła KTG i przebiła mi pęcherz płodowy - choć prosiła abym nikomu o tym nie mówiła - wtedy się zaczęło - myślałam, że zejdę z tego świata z bólu. Na szczęście cała ta akcja trwała 20 minut i Martynka wyskoczyła....Wtedy to już tylko myślałam, że ze szczęścia padnę...Nie do opisania dosłownie...Jak jeszcze zobaczyłam, że dziewuszka to mnie powaliło...Cud miód i orzeszki :)))) No i ulga, że już POOOOOOOOOOOOOOOOOO...................................

Martynka jednak w szpitalu dość wymagająca, co chwilę cycuś, sama nie chciała leżeć, w nocy w ogóle prawie nie chciała spać - więc ja 3 nocki z rzędu nie spałam - to mnie troszkę przygnębiło. Jak wczoraj wróciłyśmy to różnica temperatur między szpitalem a domem sprawiła, że znowu dostałam okrutnych dreszczy.....Położyłam się więc od razu z Martynką pod kołdrę i całą noc ze mną przespała....Oczywiście co godzinkę lub dwie karmienie - ale potem od razu spanie. Nawet z zimna jej pieluszki nie zmieniałam, bo nie chciałam nas spod kołdry wyciągać. Coś czuję, że jeszcze parę nocek będziemy razem sobie spały....

Ależ się rozpisałam i tylko o sobie....Powoli muszę się wdrożyć we wszystko łącznie z BB :-)

Jeszcze raz buziaczki dla WAS!!!!!!!!Zobacz załącznik 398827
 
Ostatnia edycja:
reklama
Maciuś wraca za jakąś godzinkę i dlatego idę się wyszykować - cieszę się, że jest jeszcze u babci, bo wczoraj jak wróciłam do domu to tak się dziwnie poczułam - pewnie z niewyspania - miałam wrażenie, że z niczym sobie nie dam rady. Ale dziś już lepiej :-)
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry