Kochane jestem! Bardzo chcę Was nadrobić i napisać, ale co zaczynam czytać posty to coś mnie odrywa od komputera i nie mam jak napisać - więc dziś postanowiłam najpierw się zameldować...Niestety dziś mocno mocno niewyspana, mała w nocy płakała i bączki puszczała - a ja prawie nic nie spałam. Mam nadzieję teraz się zdrzemnąć, bo nerwowo nie wyrobię - mam troszkę problemów z Maciusiem. Ale nie chcę narzekać i tak jest mi 100 razy łatwiej i przyjemniej niż jak Maciuś się urodził - wiem już co i jak i mniej panikuję...Tylko spać bym chciała więcej! Ach! To teraz może uda mi się nadrobić!
Boogie słoneczko jak tam u Ciebie???? :-)
Rureczka gratuluję serduszka!!!!!!!! Ta wizyta to pewnie jedna wielka euforia!!!
SUUUUPER!!!!!!!!!!
Serg doczytałam o Twoich problemach z facetem - musisz go po prostu krótko trzymać - od początku mu pokazać, że ma Ci pomagać i tyle - jak mu popuścisz to koniec - u mnie na początku też różowo nie było, ale swoje wymarudziłam i teraz jestem bardzo zadowolona. Jeśli chodzi o pomoc przy porodzie to ja nie wymagałam wiedzy od mojego faceta - on niechętnie podchodził do wszelkich poradników - miał mi po prostu wodę podawać, trzymać za rękę i zdjęcia robić (tzn. zdjęcia już po porodzie). I najważniejsze - jak jeszcze było coś do zrobienia to położne same mu mówiły co ma robić - np. przy parciu trzymać mi głowę (broda do klatki piersiowej) - także na pewno u Was też będzie dobrze! A u Ciebie hormony szaleją też na pewno - wycisz się i wypocznij! I pisz nam co i jak - nie duś w sobie!
No
Mary nie mogę się doczekać zdjęcia Twojej córeczki - i potem relacji z pobytu w SPA hehe

Masz już jakieś objawy przedporodowe?
Wioluś jak zdrówko????? Coś doczytałam, że choróbsko łapie????
Kocurku jak u Ciebie nocki wyglądają???? Teraz to chyba będzie moje standardowe pytanie - dopóki się tak na serio nie wyśpię....
W ogóle czytałam, że pisałyście tu o diecie matki karmiącej i kurka zaczęłam się nad sobą zastanawiać - u mnie teraz w szpitalu była pogadanka o karmieniu i o tym, że mogę jeść praktycznie wszystko, ale oczywiście w rozsądnych ilościach i potem ewentualnie obserwować reakcję dziecka. Więc pozwoliłam sobie na cukierki, czekoladki, nawet miodek, wczoraj 3 winogronka, jabłuszka to standardowo, no nie wiem co tam jeszcze. A teraz to zwątpiłam - zwłaszcza, że w nocy Martynkę bączki męczyły. Chyba spróbuję tak jak Wy ograniczać to i owo i zobaczymy...Ale wiem, że długo na diecie nie wytrzymam
Kogo pominęłam to przepraszam - skorzystam chyba jednak z możliwości drzemki - ale potem tu wrócę!