kasiawilde
Fanka BB :)
z tym spóźnieniem do lab to rozwaliłaś... brak słów normalnie, ja najgorzej przeżyłam jak przy drugim pobycie w szpitalu małemu wenflon się przytkał i nie mogli założyć nowego... 2 nad ranem, próbowały mu się wkłuć przez pół godziny, w rączki w nóżki... w końcu poprosiłam o wenflon w główce :/ zasmarkałam i zaryczałam im wtedy pół zabiegowego... i nie dziwię się, że nasze maluchy tak z anemią musiały walczyć jak ciągle ktoś/coś im przeszkadzało :/ u nas też duży nacisk teraz na jak mniej interwencji medycznych...
A co do ingerencji med.- nam nasza neurolog powiedziała, że normalnie zaleciłaby rehabilitację, ale, że on już tyle przeżył, to oszczędzi mu kontaktu z personelem med., specjalistami, bo spokojnie damy radę w domku
Ma być teraz z rodzicami, dość lekarzy
w nocy budzi mnie jakies darcie, otwieram oczy a on zadowolony piszczy i sprezynuje, i mam przesrane bo musze go pilnowac non stop
i w ogole boje sie ze to tak wczesnie

