W końcu wybrałam się na pierwsze maluszkowe zakupy. Do tej pory wszystko "wybierałam" na allegro. Znałam ceny, fasony i ogólnie byłam we wszystkim zorientowana... tak mi sie tylko wydwało ;-)
Wybraliśmy sie z mężem na zakupy do hurtowni. Był tam taki wybór, że ja sama dostałam kręćka i nie wiedziałam co mam kupić, co mi jest potrzebne a co nie :-)
Rezultat: 3 koszulki, 5 kaftaników, 5 śpioszków, 2 pajace, 1 wyprawka (koszulka, kaftanik, spioszki, czapeczka, sliniaczek), 2 pary skarpetek (normalnie giganty

), 1 para niedrapek i 4 jednakowe czapeczki (nie wiem jak to się stało

).
Oprócz tego : najśliczniejszy rożek świata, prześcieradełko, pokrowce na pościel, kocyk i 10 pieluch tetrowych.
To mój pierwszy bobas i pierwsze zakupy, więc tym bardziej oszalałam na punkcie tych ślicznych ciuszków




. (Nie wspomne o moim mężulku, który po 10 minutach wybierania tych cacek zapomniał jak sie nazywa



).
Po powrocie do domu doszłam do wniosku, że nie kupiłam nic ciepłego bobaskowi, więc może za tydzień wybiorę się na kolejne zakupy

