serdecznie Mamuśki; rzadko pisze, bo niestety opieka nad moim Szkrabem pochlania mnostwo czasu; niestety "przypaletaly" sie tez kolki, wiec czasami nie mam czasu nawet zjesc - taki maly minusik samotnego macierzynstwa; za to jaki plus dla naszej linii;
kazda z nas ma problemy z tatusiami - wieksze badz mniejsze, ale sa; i niestety nie mina - trzeba sie z tym liczyc, chyba ze uda nam sie pozbawic ich praw rodzicielskich albo sami oleja sprawe calkowicie; tylko, ze ja nauczona doswiadczeniem, nie wierzylabym im zbytnio, czy teraz olewajac nas i nasze dzieci, za jakis czas, gdy malenstwa podrosna, nie przypomna sobie o szkrabach i nie zechca ich widywac albo i nawet brac na weekendy; trzea o tym myslec i sie zabezbieczyc w miare mozliwosci;
oj, chyba napisze wiecej pozniej, bo moje malenstwo sie budzi;
trzymajcie sie cieplutko i badzcie dzielne

)
racja jest w tym, ze warto z ojcem dziecka starac sie utrzymywac w miare poprawne stosunki, oczywiscie jesli to mozliwe - nic na sile i nie za wszelka cene; i racja, ze nie powinno sie zle mowic na drugiego rodzica, ale... znow napisze, ze nauczona doswiadczeniem - owszem, zlego slowa nie powiem, ale postanowilam pisac cos w rodzaju pamietnika - moze kiedys sie przyda, moze kiedys, gdy moje dziecko dorosnie, to bedzie chcialo sie dowiedziec prawdy; a wierzcie mi - wiele dobrych rzeczy sie zapomina a pamieta tylko zle; a tak, to moja dziecina bedzie mogla przeczytac "prawde", opisy wydarzen i moich uczuc, wszystkiego co wazne i tez wszystko co dotyczylo mojego Malenstwa;
ja uwazam, ze trzeba ojca dziecka poinformowac o fakcie narodzin - radzil mi tak nawet prawnik, zeby pozniej oni nie mogli nam zarzucic, ze chcieli byc dobrymi tatusiami a my juz na starcie im to utrudnilismy;
i Mamusie - walczcie o swoje, tzn. facet musi zaplacic - alimenty; to nie jest tak, ze walczymy o cos dla nas - my walczymy o nawet grosze dla swoich i ich dzieci; a same wiecie, ze niestety wszystko kosztuje i to nie malo; same sie przekonacie, ze ciuszki, wozeczek, lozeczko, to w sumie kropla w morzu; mam nadzieje, ze dzieciaczki beda zdrowe, ale... nie daj Boze jakas choroba, to w dzisiejszych czasach bez pieniedzy to nic nie mozna; niestety terminy na NFZ sa z reguly dosc odlegle a czasami konsultacja u lekarza jest niezbedna - chociazby po to, by sprawdzic, ze z naszym malenstwem jest wszystko ok; ja w ciagu tego miesiaca juz troszke zaliczylam i niestety wszystko prywatnie: chirurg dzieciecy 135 zl; neurolog 80 zl; rehabilitacja 80 zl; usg glowki 70 zl; juz nie mowiac o aptece, bo moje dziecie kolkowe jest a niestety przy kolkach to wielu rzeczy sie wyprobuje niz cos sie trafi, co na nasze dziecie dziala; nie pisze tak, zeby was straszyc, ale.... takie bywa zycie i dlatego uwazam, ze trzeba walczyc o alimenty dla dzieciaczkow; my same owszem z potem i krwia zaprzemy sie i damy rade, ale dlaczego mamy sobie wyprowac zyly i tak ciezko pracowac, skoro lepiej jest wiecej czasu poswiecic malenstwom - wiecej one na tym zyskaja!!!
a jesli chodzi o tatusiow - dlaczego im nie wierzyc??!! proste; oczywiscie nie kazdy facet tak postepuje, ale.... bardzo wielu; nie bede opisywac swojej sytuacji w ciazy, bo teraz to nie ma sensu; te z was, ktore mnie nie znaja moga wrocic do wczesniejszych wpisow i sie doczytac albo sie zapytac, to przypomne; ale... jeszcze pod koniec ciazy tatus dziecko uznal w USC; jak wrocilam ze szpitala, to nawet bywal ze 2-3 razy w tygodniu; dwa razy nawet zawiozl nas do lekarza; a pozniej mu cos odbilo (nie bede tego rozwijac, bo szkoda slow) i pomimo, ze byl umowiony, ze zawiezie nas do lekarz ( ja nie mam zuta a wizyta 20 km od mojego domku), to sie nie zjawil; nawet nie zadzwonil, nic, nawet sms; dwa dzi wczesniej jakies fochy strzelal, ale przeciez to nie jest wazne; nie wiozl przeciez mnie do lekarza, tylko wlasne dziecko; no i nie zjawil sie, nie dal znaku zycia od 2 tygodni; i mysle, ze kasy tez sam nie da - choc tak sie wczesniej umawialismy; a jeszcze wczesniej uslyszalam od niego, zeby sobie nie myslala, ze on tak bedzie na kazde moje skinienie, bo on ma swoje zycie i swoje plany i swoja prace i dobrze wiem, ze sama musze sobie radzic - a chodzilo o to, ze potrzebowalam lek dla malenstwa z apteki odleglej sporo od mojego domku; zreszta, chyba bylabym nierozsadna idac z chorym dzieckiem do apteki;
moze troszke to wszystko zamotalam, ale.... zycie bywa rozne; i musimy liczyc tylko na siebie; ale nie zmienia to faktu, ze skoro my mamy tyyyyle na glowie, bo przeciez najwazniejsze: opieke i wychowanie naszych dzieciaczkow, to nie znaczy, ze oni sa wolni; owszem, moze wolni od zmartwien, bezsennych nocy; sterty prasowania, balaganu w domu; placzu naszych dzieci, ale nie wolni od pokrycia chociazby czesci kosztow jakie sa potrzebne naszym pociechom; no i najwazniejsze - wolni sa i omija ich: dotyk cialka tych naszych kruchych istotek, wspanialy zapach niemowlakow - oj pachna bosko, omija je pierwsza lza, pierwszy usmiech, pierwsze prawdziwe spojrzenie naszych pociech - jak pieknie i ufnie one patrza nam w oczy, i jeszcze wiele innych wspanialych chwil;
a wiecie co daje najwieksza sile?? swiadomosc, ze dla naszych szkrabow jestesmy najwazniejsze i niezastapione; poczujecie to juz od samego poczatku i z kazdym dniem coraz mocniej; swiadomosc, ze przy nas mamach czuja sie pewnie i bezpiecznie i bardzo kochane; i to jest najwspanialsze!!!!