Gorzka_Słodka_Czekolada
Córeczka Oliwcia :*
Dziewczyny, nie wiem jak Wy, ale ja nie cierpie gadania starszych kobiet jak to my dzisiaj traktujemy ciążę jak chorobę, a kiedyś to one normalnie wszystko do końca robiły... No nienawidzę takich tekstów... Bo one po prostu nie mogą patrzeć jak ciężarna w 7,8,9 miesiącu na siebie uważa, to, że nie zrobi czegoś, że w upale nie wypieli ogródka, to już jest wg nich robienie z siebie księżniczki... No po prostu krew mnie zalewa jak takie teksty słyszę... A hitem było jak mi jedna baba opowiadała jak to pod koniec 8-go miesiąca szorowała na kolanach schody i dostała krwotoku i do szpitala na podtrzymanie musiała iść. Ja mówię jej wprost, że sama sobie winna była, a ona na to, że nie wiem jak to jest, że przecież ktoś musiał posprzątać. No kurde! Schody nie zając nie uciekną... Jeśli mężowi ten brud nie przeszkadza i ich nie może umyć (chociażby mniej dokładnie) to przez pewien czas mogą być brudne, trudno... A nie za wszelką cenę rypać pod koniec ciąży, bo schody będą brudne... Uważam, że takie zachowanie to jest dopiero idiotyzm, nieodpowiedzialność. Jasne, może kobiety kiedyś mniej dbały o siebie w ciąży, bardziej się forsowały, ale to wg mnie tylko i wyłącznie w wyniku niewiedzy i "ciemnoty" wystarczy sobie porównać ile wtedy było poronień, a ile dziś... I mnie nikt nawet na siłę w 8 miesiącu nie zapędzi do ogródka do pielenia czy do szorowania schodów... Ach... normalnie przypomniał mi się ten temat i musiałam się uzewnętrznić...
![]()
ale ja zgadzam sie z ta w 100%! Jak odwiedziliśmy T babcię.. to rozmawialismy o ciazy to ona zaczela swoje ze ona cała ciaze przepracowała na polu i ze teraz to ciaze sa inne ... i glupio sie poczulam no ale nie bede z nia dyskutowała przeciez... Bo dla niej chyba to ze poszłam na zwolnienie juz w 3miesiacu ciazy to juz jestem ksiezniczka chyba ale tego wprost pewnie nie powie.. a niestety lekarz mi zabronił chodzić do pracy, bo miałam taka a nie inna..
. Ja mówię jej wprost, że sama sobie winna była, a ona na to, że nie wiem jak to jest, że przecież ktoś musiał posprzątać. No kurde! Schody nie zając nie uciekną... Jeśli mężowi ten brud nie przeszkadza i ich nie może umyć (chociażby mniej dokładnie) to przez pewien czas mogą być brudne, trudno... A nie za wszelką cenę rypać pod koniec ciąży, bo schody będą brudne... Uważam, że takie zachowanie to jest dopiero idiotyzm, nieodpowiedzialność. Jasne, może kobiety kiedyś mniej dbały o siebie w ciąży, bardziej się forsowały, ale to wg mnie tylko i wyłącznie w wyniku niewiedzy i "ciemnoty" wystarczy sobie porównać ile wtedy było poronień, a ile dziś... I mnie nikt nawet na siłę w 8 miesiącu nie zapędzi do ogródka do pielenia czy do szorowania schodów... Ach... normalnie przypomniał mi się ten temat i musiałam się uzewnętrznić...
