
wiecie co - ja przy drugim moim słonku jestem o niebo chyba mądrzejsza....od samego początku staram się, by Ala nie zasypiała mi przy cycusiu, bo przy Bartuniu to był błąd nr jeden - bo jak już był starszy to zaczął się istny cyrk - bo mama równało się cycuś, a to konieczność do zasypiania....byłam strasznie uwiązana - inaczej nie mógł zasnąć;/ spał u siebie w pokoiku - ale to, że nie umiał sam zasnąć łączyło się z lataniem w nocy do niego i dawaniem cyca na uspokojenie! więc teraz staram się, by Ala była nakarmiona, przewinięta i w miarę "świadoma" jak ją wkłądam do łóżeczka

a wtedy karuzelka, lekkie posmyranie po buźce, lub poklepanie w boczek i zasypia słodko!
Aaa przy Ali staram się już odpoczątku by miała w miarę stały Plan Dnia - przy Bartuniu wprowadziłam dopiero jak miał jakieś 2-3m-ce, - to bardzo pomaga! i zauważyłam jedną prawidłowość - Jak dzieciątko zje, po przewinięciu, odbiciu itd - za jakieś pół godzinki do 40min zaczyna być śpiące - jak się przegapi ten moment, to bardzo ciężko jest maluszkowi zasnąć i zaczyna płakać, marudzić, prężyć się itd - zdażyło się to Ali ze dwa razy i wiedziałam już o co chodzi, ale przy Bartuchu zajęło mi to trochę, by zrozumieć tego szkrabika...tylko jemu jak marudził podawałam pierś do uspokojenia i stą ten nawyk zasypiania z cycem, a Alę staram się uspokoić i dać jej zasnąć samej....no cóż cżłowiek uczy się całe życie



pewnie przy trzecim będzie jeszcze prościej
