Ja przy drugim śpię znacznie lepiej, przy pierwszym dopiero mega ogromne zmęczenie mnie uśpiło (tak, ze nie usłyszałam jak dziecko płacze i płacze). Teraz nakarmię, przewinę, upewnię się, że śpi głęboko i sama w kimę pędzę.
A dziś w nocy mieliśmy prawdziwy przebój, kilka godzin marudzenia, płaczu, karmienia, przewijania, w końcu o 2 się poddałam, powiedziałam TZ, że mi się już skończyły pomysły i zaczynam mieć mordercze myśli i on wisiał nad dzieckiem. I o dziwo uśpił. Straszne są takie noce.