bra wojujemy dalej, ale to nasza wina bo brak systematycznosci ... generalnie jak ma dobry dzień zaśnie odłożony do łóżeczka ... teraz się wycwaniłam bo jak widze że już prawie zasypia to zabieram cyca zatykam smokiem i wsadzam do łóżeczka - daje śmierdziuche do przytulania i śpi (wtedy zabieram smoka i śmierdziuche - pieluche tetrową), chociaż generalnie ze smokiem jest tak, że jak mocno zaśnie to sam wypluwa i wtedy to znak snu kamiennego.
Co osiągneliśmy, staram się nie pozwalać mu zasnąć w naszym łóżku - i tu już daje radę, zasypia u siebie ale ważne żeby któreś z nas było w pokoju - z reguły deleguje tate - on nie ma cycusiów.
Próbowaliśmy odkładanie i wychodzenie z pokoju, podnoszenie przytulanie, odkładanie - ale to Tymka mocno irytowało - darł się do zdarcia gardła

osiągnęliśmy tylko to, że nie wymusza noszenia na rękach, ani brania do wyrka(zazwyczaj - ostatnio jak byl chory nie miałam serca) - wystarcza czyjaś obecność w pokoju.
Ale nie dotarliśmy do etapu gdzie odkładamy dzidzie do łóżeczka, puszczamy kołysanki i całujemy w czółko i dzidzia zasypia, a my sobie idziemy do swoich spraw

A czasami zdarza się i tak: