a moze jeszcze dodam na pocieszenie... moja najstarsza latoroscl, byla na piersi prawie rok.... przezylam z nia gehenne.... nieprzespane noce, wieczne kaprysienie.... wieczne noszenie na raczkach.... 8my miesiac to bylo juz apogeum.... stracilam wiare, ze moje dziecko znormalnieje kiedys.... razem z lekarzem rozwazalismy podawanie srodkow nasennych, bo dziecko wogole nie spalo.. a ja z nim... no ale zaczelam pracowac.... i pracowanie i karmienie bylo bardzo ciezkie, bo mala rozlaki ze mna strasznie przezywala.... byla niegrzeczna dla babci, ktora z nia zostala... i tak podielam decyzje, ze czas odstawic dziecko od piersi, bo tylko jej tym szkodze.... i wtedy cud nad wisla.... pierwsza noc bez piersi, byla dosc ciezka, ale lzejsza niz poprzednie... ale od kolejnej nocy rozpoczely sie noce swietego spokoju dla mnie... dziecko z dnia na dzien sie zmienilo i zaczelo przesypiac cale noce... zgrzecznialo i polubiolo babcie... i wogole... same zmiany na dobre... (moze to moje mleko jakos zaczarowane bylo ;-), albo raczej zaklete)