bra...gratuluję cierpliwości! nie łamcie się jutro a na pewno wygracie tę "bitwę", u mnie tez sprowadziło się do usypiania na rękach, tylko, że teraz staram się nie chodzic tylko siedziec na krawędzi łożka i bujac na kolanach. ale mimo tego, że nie nosze to i tak kregosłup mi siada od samego garbienia się przy tym :-(dlatego też chciałabym nauczyc go zasypiania samemu w łóżeczku, tylko,że teraz jest ze mną moja mama, a ona jak tylko usłyszy płacz wnuka to od razu panikuje, że się zaniesie, ze stanie mu sie krzywda.....a dzis to mnie rozbroiła na całego tekstem: jak on bedzie tak płakał to co sobie sąsiedzi pomyślą?pewnie, że mu jakąs krzywde robimy!

no i dupa blada :-(
aaaa....wczoraj go odłozyłam po karmieniu do łóżeczka i zaczęlam mu czytac wierszyki....Młody był zadowolony, wiercił się w łóżeczku - widziałam,ze jest coraz bardziej zmęczony i zaczzynał się tulic do kocyka...i miałam nadzieję, ze zaraz uśnie....aż tu nagle słyszę, że zaczęla mu się czkawka i tak go czkało i czkało i już koniec z uśnięciem w łózeczku - musiałam go wyjąc na cyca, potulic i pobujac
a tak w ogóle pomijając sposób usypiania.....nie wiem co się dzieje, ale moje dziecko od dosyc długiego czasu codziennie po zaśnięciu, w przeciągu 2-3 godzin wybudza sie jakieś 3-4 razy. zupełnie nie wiem co moze byc przyczyną. wygląda to tak, że budzi się i płacze, wchodzę do pokoju, wyciągam go z łożeczka przytulam, kołyszę i odkładam. Trwa to krótko - tak się zastanawiam co moze byc tego przyczyną, czy to zęby, lęk separacyjny a moze jeszcze coś innego

dobrze że we wtorek wybieramy się do pediatry na kontrolę i szczepienie to przy okazji podpytam o to.