No to ja wczoraj miałam taki dzień. Otóż mój mąż ma 2 braci. Najmłodszy dopiero się hajta, średni już 8 lat po ślubie. Jego żona starsza ode mnie 1 rok. Już maja 2 dzieci. Oni wiedza ze my się tez staramy o 1, a kluczem tu jest to , ze jego żona wiele lat robi mi pod górkę. Często niby nieświadomie robi mi przykrości lub mówi cis co wie, ze mnie uszczypnie. Choc i tak w ostatnim roku trochę się poprawiło, ale gdzieś tam w serduchu wciąż troszke boli. My im pomagaliśmy w budowie domu w wychowaniu dzieci itd. Teraz my zaczynamy budowę i jakoś ani razu nie widziałam jego brata tam. Do sedna- wczoraj jego żona na kolacji u rodziców , pewnie nie świadomie głaskała się po brzuchu, no i komentarz mamy chłopaków do niej ( po 12 h zmianie w pracy) „ siadaj, siadaj, bo ty tak stoisz , a ja siedzę „ mnie trochę dobił

. No i pierwszy raz puściłam łezkę jak wróciliśmy do domu. A mi się to latami nie zdarza. Oni już będą się szykować na 3 dziecko. Mimo wszystko życzę im bardzo dobrze i szczęśliwej odnoszonej ciąży, ale tak mnie ściska w klatce piersiowej, ze to nie ja.