Nanncy
Fanka BB :)
Annie, dzwoniłam do endo i będzie dopiero 5 sierpnia. Jak byłam poprzednio z TSh 5 to kazał zrobić jeszcze raz i wyszło 2,6 i powiedział, że o ciążę mogę się spokojnie starać bez leku a jak tylko zajdę, mam odrazu przyjść i dostanę Euthyrox, mam to nawet w karcie już wpisane. No kurcze, to w końcu lekarz, chyba wie co gada? 
Kasieczek, endo powiedział, że ft3 i ft4 nie są u mnie potrzebne, jedynie AntyTpo. Zrobiłam je i jest w normie. Kurczę, tyle kasy na to idzie
((( W tym miesiącu przeznaczyłam jedynie ok.100zł na badania i 100zl na lekarza. Zamierzam iść do Gina a na endo dopiero w sierpniu będę miała pieniążki
masakra
Emalia, kurczę,nie wiem co powiedzieć... MOja bliska koleżanka miała tak ok 3 razy. Chyba tu nawet pisałam... 2 razy nie udało nic się zrobić ale też lekarze nic szczególnego nie robili... ZA 3 razem znowu od kilku dni miała lekką kreseczkę już i też się nie nastawiała po tym co było.. Zadzwoniła do mnie nagle, że znowu krwawi i powiedziałam jej, żeby pruła do szpitala, ze tak nie może być!!! Poszła do szpitala następnego dnia, tym razem do innego lekarza. Wyszło - ciążą pozamaciczna
. Miała niedrożny jajowód i fasolka zagnieżdżała się w drodze do macicy. I tak było za każdym razem. Przeszła zabieg, przy okazji udrożnili jej jajowód. Wszystko skończyło się dobrze a teraz już śmiało może mieć dzieciątko. Każdy przypadek jest inny, wiadomo.. Ale gdy coś powtarza się któryś już raz to może warto pojechać do szpitala...
Karola, oj znam te chwile, przez które teraz przechodzisz....:-(

Kasieczek, endo powiedział, że ft3 i ft4 nie są u mnie potrzebne, jedynie AntyTpo. Zrobiłam je i jest w normie. Kurczę, tyle kasy na to idzie
Emalia, kurczę,nie wiem co powiedzieć... MOja bliska koleżanka miała tak ok 3 razy. Chyba tu nawet pisałam... 2 razy nie udało nic się zrobić ale też lekarze nic szczególnego nie robili... ZA 3 razem znowu od kilku dni miała lekką kreseczkę już i też się nie nastawiała po tym co było.. Zadzwoniła do mnie nagle, że znowu krwawi i powiedziałam jej, żeby pruła do szpitala, ze tak nie może być!!! Poszła do szpitala następnego dnia, tym razem do innego lekarza. Wyszło - ciążą pozamaciczna
. Miała niedrożny jajowód i fasolka zagnieżdżała się w drodze do macicy. I tak było za każdym razem. Przeszła zabieg, przy okazji udrożnili jej jajowód. Wszystko skończyło się dobrze a teraz już śmiało może mieć dzieciątko. Każdy przypadek jest inny, wiadomo.. Ale gdy coś powtarza się któryś już raz to może warto pojechać do szpitala...Karola, oj znam te chwile, przez które teraz przechodzisz....:-(

Będę więc bliżej mentalnie a razem zawsze łatwiej. Musimy wierzyć, że damy radę! Kiedyś musi się udać!