reklama

Staraczki listopadowe 2012 :)

szczerze mówiąc to ja go jeszcze żadnej modlitwy nie uczyłam :sorry2: ... czasami babcia go do kościoła zabiera :-)

no ja mu odpowiedziałam że za nami bardzo trudny rok więc dużo się modliliśmy do Boga bo teraz jest nam akurat bardzo potrzebna pomoc, no a on dalej brnął czy się modlimy wszyscy razem. No to mi już ciśnienie skoczyło ale przez zęby mu wycedziłam że to chyba nie jest istotne czy razem tylko czy w ogóle się modlimy. Jak kotoś ma potrzebę to modli się po swojemu i w ciszy. No a on dalej swoje ....
 
reklama
Apropo kolędy i księży..u nas jeszcze nie była. Ale za to ksiądz odwiedził moją koleżankę, która mieszka z mężem i córą u rodziców. Oni nie mają ślubu kościelnego. Tak ich zjechała, ze został wyproszony z domu przez ojca koleżanki. A jej córka nawet obrazka nie dostała, było jej bardzo przykro i pytała czemu. Ksiądz stwierdził, ze to dom publiczny! Dalej nie będę przytaczać bo szkoda nerwów...
 
Tilli a to juz tak jest z nami kobietami :-) ja nie panuje nad soba tylko hormony hahaha.

Lori my jestemy bez slubu wiec ciesze sie ze w pl nie mieskzam a w kosciele bylam na chrzcie dzieci I na wielkanoc jaja swiecic.
Nie mam potrzeby chodzic I sluchac.jak to w grzechu zyje :-) pomodle sie sama w ciszy jak potrzebuje, dzieci nie ucze.

edyta A dziekuje zdolniacha maly.sam chce pisac rysowac.:-) cieszy mnie to przed chwila pisal wszystkie imiona kolegow, ja mu tylko.dyktuje no chyba ze nie pamieta.
Swoje imie pisze z pamieci tata mama victor czasem pamketa czasem nie :-)

Dobra ide klasc dzieciaczki spac :-) I ogladam film jak urodzic I nie zwariowac. Zajrze pozniej.
 
Ostatnia edycja:
Lore i jak się to zakończyło? dyskutowałaś z nim czy odpuściłaś?

Krówka no nie gadaj, aż tak im pojechał z tym domem publicznym? no to niezły hardcore...

Akuku my mamy cywilny bo tak chcieliśmy ale wg Kościoła to cudzołożymy i żyjemy w ciężkim grzechu. Pamiętam jak na radzie pedagogicznej zapraszałam Radę na nasz ślub i wszyscy zaczęli bić brawo i ktoś się zapytał gdzie będzie ślub i moja p. Dyrektor odpowiedziała, że w USC na co ksiądz zrobił taką minę jak bym kogoś zabiła na jego oczach dosłownie... Wcześniej często coś tam do mnie zagadywał a to o telefonach a to żeby mu coś przetłumaczyć po angielsku a potem ani słowa.... :szok:
Jakiś czas potem ktoś z Rady zapytał się czy planujemy kościelny bo nie wiedzą czy mają mi teraz prezent kupować czy później, no i ja odpowiedziałam, że kiedyś tam planujemy. Kątem oka zobaczyłam jak Księdzu mina się natychmiast poprawiła i na następnej przerwie przysiadł się do mnie i zagadał "a widziała Pani ten najnowszy model Blackberry?"

:-D:-D:-D:-D
 
Niezłe to co piszecie o tych księżach...:szok: Zwłaszcza ten, o którym krowkabordo pisała - dla mnie ktoś kto zachowuje się w ten sposób nie powinien być księdzem

Ale mnie to dziwi, bo ja na samych fajnych trafiam. Tam, gdzie mieszkaliśmy poprzednio nic złego nie powiedział podczas kolędy, mieliśmy wtedy dziecko, a ślubu nie, ochrzcił Jaśka też bez problemu, a słyszałam, że czasem nie chcą bez ślubu...Potem jak już załatwialiśmy w kościele formalności związane ze ślubem to normalnie z małym przychodziliśmy ;)

Teraz tutaj też mamy raczej fajnych i normalnych księży - dzieciaki na mszy dostają czekoladę :-) Tylko w tamtym roku jakoś zbłądził i nie dotarł do nas po kolędzie, może w tym roku trafi
 
Dlatego ja sie ciesze ze w Irlandii nie chodza... bo ja bym nie wytrzymala pogadanki jak to zyje w grzechu bez slubu pewnie bym mu przywalila w zeby..... Lubilam tylko jednego ksiedza jako dziecko w polsce. Ksiadz Janusz.. uczyl mnie religii, robil msze dla dzieci w niedziele i uczyl mnie do komunii.. do tej pory mam opowiada jak siedzialam mu na kolanach i przewracalam kartki... zaraz po mojej komunii wyslali go na wies bo "byl za dobry dla dzieci".

Po przeprowadzce tez nam sie trafil fajny proboszcz(jeszcze w polsce) ktory kiedys byl chemikiem i mial rodzine poczym odszedl i zostal ksiedzem. Fajnie sie wypowiadal i zawsze doradzil. Takiego to mozna bylo sluchac bo cos o rodzinie wie i o zyciu a nie tylko gadaja a nie wiedza nic..
 
nie jak byl ksiedzem to raczej nie byl zonaty chyba co?zreszta napisalam ze odszedl... z tego co ciocia mowila to on mial tylko slub cywilny i odszedl od zony jakos rok po tym zeby wlasnie zostac ksiedzem. Nie wiem jak dokladnie bylo wiem tyle co ludzie gadali. On sam jedynie wspominal ze kiedys pracowal jako chemik.
 
reklama
Karola - rozmowa zakończyła się na tym że on proponuje modlić się do świętego Stanisława jakiegoś tam który jest patronem dzieci i on nam pomoże i podkreślił że dobrze jest mieć swojego patrona. Może skorzystam z jego rady i codziennie się pomodlę do tego patrona dzieci, niech pilnuje tą moją fasolkę i tego starszego juz łobuziaka. Potem zacząl męczyć młodego o modlitwe :-p

ze ślubem i chrzcinami nigdy nie mieliśmy problemu bo mąż połowę swojego życia był ministrantem i wszystkie sakramenty przyjmujemy w jego parafii. Jego młodszy brat był księdzem, ale zrezygnował bo przejrzał na oczy. Teraz studiuje informatykę. Generalnie zaczął wszystko od nowa. Właśnie jest na etapie że dorasta do dziewczyny hehe
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry