reklama

Staraczki listopadowe 2012 :)

Karola ja tez w Polsce, ale mi tutaj dobrze:P hehe

Miciurko jak się czujesz? Ale Cię dawno nie było:*

Die masz racje Aniołek i moj drugi Aniolek na zawsze pozotane w moim sercu... a każda strata musi bolec i rana sie musi zagoic... uswiadmilam sobie ze w ciagu 8miesieci stracilam dwie ciąże i dwa moje ukochane dzidziusie.... Bede walczyc i bede silna bo mam o co i dla kogo :)
 
reklama
Hej laski!
Smerfik- wiem co czujesz..Trzymaj się! Może psycholog by się przydał?

A ja muszę się pochwalić, że się dziś zaszczepiłam!! O jak się cieszę:-). Pani doktor po małej analizie dała mi skierowanie do psychologa...Nie wiem czy skorzystać czy sama dam radę sobie poradzić. W poniedziałek odebrałam wynik cytologi. Jest wszystko dobrze:-). Do zaś laski!

A teraz Was nadrobię...
 
poszlabym sprawdzic czy sie moja @ -czka rozchulala juz ale moj kot sie na mnie uwalil i niestety sie nie moge ruszac..lezy toto na mym brzuchu i mruczy rozkosznie- przeciez niezwale nie??
 
Krowko a jak TY sobie z tym poradzilas? Ja napewno skorzystam z takowej pomocy jesli do miesiaca sobi sama nie poradz;)

Die no to siup :) Zdroweczko :P:P Ja wlasnie dzisij soie cos wypije poki mi wolno jeszcze;)

Wy jestescie lepsze niz nie jeden psyholog :)
 
Smerfik- ja myślałam, ze jestem twarda. Że nic mnie nie złamie. Jednak równo miesiąc po miałam mega załamkę. Tłumaczę sobie na wszystkie sposoby to co się stało. Pani doktor dzisiaj mi powiedziała, żebym poszła. Może kilka sesji wystarczy. Że widzi jak we mnie to siedzi. Stwierdziła, że pomoże mi to w kolejnym zajściu w ciąże- obniż strach. Ale ja nie wiem.... Może dam sama radę i wszystko się ułoży samo?
 
ze tak powiem po fachu bo mam wyksztalcenie psychologiczne- zaden psycholog nie pomoze...jesli czlowiek samo sobie nie pomoze, jesli nie jest gotowy pomoc przyjac, jesli jeszcze nie jego czas- chociaz czasem dobrze wyrzygac siebie komus zupelnie obcemu...niekoniecznie na kozetce...jednym to pomaga innym nie...jeden znajdzie ukojenie w alkocholu jeszcze inny w sporcie...kazdy ma swoja droge radzenia sobie z tym co nas w zyciu spotkalo- trzeba tylko zajzec w glab siebie i znalezc wlasnie te wlasciwa droge- bo ona tam siedzi w srodku - a jak juz sie ja odkryje to trzeba nia poprostu podarzac...niemniejednak cudow nie ma- wszytko wymaga czasu- banal- ale tylko czas leczy rany....ale blizny pozostaja dziewczyny- pytanie tylko czy to źle? bo ja myśle że nie.....o wszytkim w życiu trzeba pamietac- bo to nasze zycie - nie mozna jednych chwil wyrzucac do smietnika tylko dlatego ze byly traumatyczne, a inne gloryfikowac w pamieci bo byly cudowne- nasze zycie to wygrane i porazki, bol, łzy i radosc- tacy jestesmy i ztym powinnimy kroczyc przez zycie- bo po to ono jest...
 
reklama
smerfiku ja tez uwazam ze nie powinnac tlumic emocji... kazdy zasluguje na pocieszenie... zawsze przychodzi czas kiedy to rosnie ta zlosc, bezradnosc i pozniej czlowiek wybucha. Placz tyle ile masz ochote, nigdy nie przestaniesz myslec " co by bylo gdyby" ale kiedys bedzie to latwiejsze. Mam kolezanke ktora "wpadła" w pierwsza ciaze- mimo wszystko cieszyla sie bardzo... donosila ciaze ale neistety urodzila martwe dziecko :( wiem tylko ( bo mieszkalam w uk i nie bylam na pogrzebie) ze trzymala trumienke dziecka i nie chciala dac jej zakopac :(:( naprawde baaardzo to przezyla.... zaszla w druga ciaze (baardzo chciala tym razem) i urodzila druga zdrowa coreczke... teraz wpomina mysli kocha i dalej nie potrafi sie z tym pogodzic, ale mimo wszystko cieszy sie zyciem... neistety los jej nie obdarowal bo jej partner okazal sie nie tym... nie bede wchodzic w szczegoly ale chcial jej odebrac dziecko... na szczescie po kilku latach wygrala.

powiem tylko tyle ze zycie nie jest sprawiedliwe i nikt nie zasluguje na to by stracic dziecko czy to na poczatku czy na koncu ciazy :( starm sie nie czytac takich smutnych rzeczy nie ogladac nie wiedziec bo serce mi peka :(

kiedys jak bylam w ciazy z Alexem chyba, lecialam do pl podejrzec go na usg, szlam prywatnie wiec szukalam dobrego ginegkologa i znalazlam same dobre opinie...az jedna negatywna i ta spowodowala ze znalazlam innego...
ten lekarza prywatnie idealny a kobieta ktorya chodzila na nfz chyba w 25 tyg. zaczela rodzic... a on jej powiedzial ze ciazy do 26 tyg nie ma wiec plodu sie nie ratuje... dziecko sie udusilo skomlalo... przepraszam ze to pisze ale wtedy wlasnei bylam w polowie ciazy :(
tak naprawde cala ciaze my kobiety bedziemy sie martwic, neistety... ale okrutnie denerwuje mnie to ze te co nie planuja nei chca rodza zdrowe dzieci oddaja..zabijaja :(:(
wiecie co chyba lepiej bylo jak nic nie wiedzialam niz teraz... za duzo dla mnie :(:(

kochane zmieniam temat bo plakac mis ie chce juz :(:(:(

kupialm castangusa i jest napisane na ulotce zeby nie stosowac w czasie ciazy ani wtedy kiedy o nia sie staram ?? wiec jak to ejst ??

kupilam sobie jeszce trying for a baby :)
tam jest zestaw witamin i teraz sie zastanawiam czy prac tylko to czy oprocz tego co bralam wczesniej ??

jejku glowa mnie boli dzisiaj.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry