Nuuuśka jestem po rozmowie z kuzynką i już Ci wszystko piszę. Przede wszystkim co do starań po laparoskopowym usuwaniu torbieli - ona miała pod koniec cyklu robioną (to było coś około 20-22 dc), @ przesunęła się jej z tego co pamięta o jakieś 5 dni, i normalnie od następnego cyklu już się starali, czyli jakieś 2 tygodnie po zabiegu. Generalnie to jest tak, że zalecenie co do tego kiedy się starać wydaje lekarz bo to zależy od rozległości zabiegu, ale ona miała torbiel 49 mm i mogli od razu od kolejnego cyklu :-) W tym cyklu się nie udało bo akurat był bezowulacyjny, w kolejnym też nie bo miała grzybicę więc dni płodne im koło nosa przeleciały (chyba nawet Ci to już wspominałam

) ale w trzecim już wszystko pięknie poszło i pojawiła się fasolka :-)
Ona była przyjęta popołudniu (koło 14), zrobili jej badania i rano już od 9 miała zabieg. Wyszła trzeciego dnia po, bo wszystko przebiegało prawidłowo i nie miała właściwie żadnych niepokojących dolegliwości. Po samym zabiegu to się śmieje, że chyba z 10 razy wymiotowała, ale najgorsze były jakieś 2 godziny po przebudzeniu. Narkoza jeszcze ją trzymała więc zasypiała nadal co chwila, a budziło jej to że na wymioty jej się zanosiło właśnie. Ale generalnie mówi, że gdyby miała jeszcze raz się decydować na zabieg to nie zastanawiałaby się ani chwili.
Testów owu nie robię. Jakoś tak wyleciało mi z głowy ich kupienie, a później to już była moja wizytka u ginka i ten zastrzyk więc wyszłam z założenia że owu i tak będzie na dniach także nie ma sensu kupować.
patu$ka fajnie, że się poprzytulaliście :-) tempka dziś w dół więc jutro to już naprawdę musi być skok :-) także też wydaje mi się, że owu dziś.
A co do grupy naszej to myślę, że niedługo to się nawet zupełnie tam przeniesiemy :-)