A może kto go wie

pamiętam jakiego chama miałam ordynatora jak Ole rodziłam...jesssuuu...wszyscy na Niego "siwy" wolalu, bo wylysiawy staruch po 60-tce na pewno. Jak lezalam na podtrzymaniu w 34tc to darl się na mnie, ze mam liczyc co ile mam skurcze, jak mu powiedziałam, ze ja ich nie czuje bo sa jeszcze tak slabe,a lekarz stwierdzial obniżenie lozyska poprzez usg, to mnie wysmial, zbluzgal i sobie poszedł.
Jak już Olusia się pojawila na swiecie, lezalam z taka kobiecina, kolo 40-tki, mowi do mnie ze to jej czwarty porod, ale najcięższy, prosila o znieczulenie bo bardzo bolalo to uslyszala w odpowiedzi od ordynatora - Mogla się Pani nie ruchac to by Pania nie bolało...


brak slow. Teraz już pare lat nie zyje ale kawal chama z Niego był nie da się ukryc. I mimo, ze o zmarłych nie powinno się mowic zle, to ja niestety nie mogę o Nim inaczej powiedzieć, bo nie poznałam go z innej strony.