hej dziewczynki .
Co moge napisac, nie wiem w sumie co napisac, moze tylko tyle, ze znowu nic z tego.
Siedze i rycze od rana, ale to juz przeciez normalne, powinnam sie do tego przyzwyczaic, ale mimo to, miesiac w miesiac mam ta cholerna nadzieje, ze sie udalo. A kiedy spada temperatura mam wrazenie ze rozpadam sie od srodka sama w sobie.. dzis nawet tak duzego spadku sie nie spodziewalam choc przypuszczalam ze spadnie.
Co powiedziec Łukaszowi ? Nie wiem. Tak liczyl na ten miesiac, tak sie przejmowal. A ja znowu nawalilam.
Wszyscy liczyli, wierzyli ale znowu nie wyszlo. Ciezkie dni teraz przede mna..jak zawsze do @. Oby przynajmniej szybko przyszla.
Dziekuje Wam za wiare i otuche ale ja chyba nie jest mi dane posiadanie drugiego dziecka, bo nawet odstresowanie sie, zmiana klimatu i otoczenia nie pomogla. Coraz ciezej jest mi znosic to wszystko, teraz zaczniemy 10 cykl staran, a ja juz powoli trace chec na to zeby w ogole sie starac. Co robie zle ? Moze to ja po prostu jestem jakas felerna i tak juz bedzie caly czas.