natka mnie się wydaje ze wynika to z faktu,ze coraz więcej ludzi pozno decyduje się na dziecko. A bo to warunki, a bo to praca, rodzina, znajomi..kiedyś tak nie było i zylo się lepiej tak uważam. Teraz ta czesc znajomych która dowiedziała się ze staramy się o druga dzidzie wspiera Nas i kibicuje ale na początku było niedowierzanie - jak to dziecko ?
Paru z Nich powiedziało otwarcie, ze oni nie wyobrazaja sobie siebie w roli rodzica, a jedna z tych wlasnie moich bliższych koleżanek jest już 2,5 roku z facetem, ale jak to mowi "nie mam perspektyw na dziecko i mieszkanie, poza tym popatrz na Nieg

n sam jest jeszcze dzieckiem". Ma racje, bo mimo ze jej facet jest w wieku mojego Ł. bardzo się roznia pod kazym katem, choć jak ja to mowie , faceta trzeba sobie wychować- jak tego nie zrobisz i nie zaznaczysz wyraźnie pewnych granic, on uzna ze wszystko mu wolno i nie będzie w ogole liczyl się z Twoim zdaniem. Z Ł. dopóki nie zamieszkaliśmy razem tak było. Dzielilo Nas 20km, i kiedy ja z Ola mieszkałam już sama, on jeszcze z rodzicami, spotykaliśmy się tylko w weeknedy, a w tygodniu robil i chodzil gdzie chciał, bo nie miałam na to wpływu. no i potem, kiedy zamieszkaliśmy razem była przeprawa i to duza, i wychodzenie na prosta. Duzo nerwow mnie to kosztowalo, ale wiem, ze było warto, bo zmienil się o 360st.
Boje się najbardziej chyba tych tygodni w pracy. Będzie ciężko, bo po odejściu tej dziewczyny która kradla, jak Wam pisałam zostałam tylko ja i druga kolezanka,gdzie do tej pory bylysmy razem na zmianie, i czasem nie dawalysmy rady :-

no:a teraz jedna na jedna zmiane + do tego po 1 pielęgniarce, gdzie jedna jest po 40-tce, druga po 50-tce i ciężko się z Nimi pracuje, bo obroty ze tak powiem maja wolne i większość i tak Ty sama musisz robic. A nie chce żeby przez nerwy i stres znowu cos się poprzestawiało, dlatego fajnie by było na prawde jakby ktoś został zatrudniony do pomocy. Jutro podobno przychodzi jakas dziewczyna na rozmowe, zobaczymy co z tego będzie, choć większość jak słyszy stawke to obraca się na piecie, i tyle z pomocy...
