Xandii trzymaj się, nie daj się.
Wczoraj ja też miałam fałszywy alarm, wystraszyłam się przestrasznie. Otóż troszkę się popieściłam z mężem i potem poszłam siku, to zobaczyłam na papierze taką cieniutką kreseczkę krwi, ale to takiej wyblakłej. Boże co ja przeżyłam. Wiecie, u mnie rok temu strata, płacz i załamka. No i pół nocy nie spałam... Ale rano się obudziłam i ufffffff na szczęście nic. Czysto, ładny, biały śluzik, spoko. Cóż to mogło być ta krewka, może trochę mnie gdzieś uraził, jak myślicie?