Wczoraj byłam u lekarza, no i wygląda na to, że mi też jakieś naczynko pękło. Ani śladu brudnego upławu we wzierniku i przy badaniu palpacyjnym, USG w normie (ale mi mały piłkarz rośnie!) nie ma zadnego krwiaka, zakrzepu i innych niepokojących cudów. Mam dalej jeść tabletki (profilaktycznie) i zrobić badania krwi i moczu oczywiście. Czyli u mnie alarm z palmieniem odwołany. uf.. ulżylo mi.