reklama

terminy i wyniki badań/USG

Dziunka u mnie to nie usg.. tylko wlasnie jakis taki maly przyrzad co tylko glos wydaje... i trzeba bobasa szukac aby uslyszec dokladnie serducho... i wtedy gin liczy liczbe uderzen....

No u mnie tak samo, przewaznie robi to położna przed wejściem do gabinetu gina, a później jeszcze na USg czasami włancza głos i słychać uderzenia. Ale USG miałam tylko 3 razy do tej pory. 09.11 będę miała ostatnie USG. Zobaczymy co tam zobaczymy:-)
 
reklama
ja slysze serduszko za kazdym razem bo tu zawsze sprawdzaja puls dzidzi ale za to nie ma tyle usg i nie wiem ile dzidzia wazy itp.... ale jak mierza brzuszek to moj jest standardowy czyli dzidzia powinna byc przecietnych rozmiarow...zobaczymy.....
 
Dziunka u mnie to nie usg.. tylko wlasnie jakis taki maly przyrzad co tylko glos wydaje... i trzeba bobasa szukac aby uslyszec dokladnie serducho... i wtedy gin liczy liczbe uderzen....
to urządzenie to detektor tętna płodu ;-) można go kupić sobie na allegro , u mnie też położna zawsze tym słucha bicia serduszka bo u lekarza jak jestem to on sprawdza przez normalny stetoskop :-) tylko trzeba wiedzieć gdzie przyłożyć :-)
 
Ja byłam wczoraj na "ostatniej" wizycie.. Koleżanki straszyły, że "będzie krawawo" i jak mnie dobrze zbada, to urodzę. Po raz pierwszy miałam stracha przed wizytą.. a tu nic. Ani krwi, ani porodu:sorry::sorry: Bolało co prawda, ale bez przesady..
I rozwarcia brak.. Szyjka za to miękka.. I właśnie teraz kuje okropnie:shocked2::shocked2::shocked2:
Dzisiaj mówili w tv na temat becikowego i jakiś lekarz wypowiadał się, że kobiety muszą chodzić do lekarza bo był np przypadek, że baby urodziło się bez gałki ocznej, a spowodowane było to toxo!!! I oczywiście znowu zaczynam się bać, czy z moim maleńkim wszystko ok??:zawstydzona/y::zawstydzona/y: Poza tym to hipokryzja mega! Nawet jak babka odbębni te swoje obowiązkowe 3 wizyty, dadzą jej na badanie skierowanie, a złapie toxo później, to JUŻ JEJ SIĘ NIE NALEŻY DRUGIE BADANIE! Wię i tak dziecko się chore może urodzić..
 
Helenko nie ma czym. Przynajmniej będziesz już niedługo miała dzidzie przy sobie :)) Tylko zastanawiam się po co Cię tyle wcześniej chcą trzymać w szpitalu??
tzn wiesz jezeli pojde w poniedziałek to mysle ze beda robic juz w przyszłym tygodniu przynajmniej tak mysle bo tez zastanawiałam sie po co tak długo przed mam tam lezeć.... zobaczymy wszystko jutro sie wyjaśni.....
 
Dzisiaj mówili w tv na temat becikowego i jakiś lekarz wypowiadał się, że kobiety muszą chodzić do lekarza bo był np przypadek, że baby urodziło się bez gałki ocznej, a spowodowane było to toxo!!! I oczywiście znowu zaczynam się bać, czy z moim maleńkim wszystko ok??:zawstydzona/y::zawstydzona/y: Poza tym to hipokryzja mega! Nawet jak babka odbębni te swoje obowiązkowe 3 wizyty, dadzą jej na badanie skierowanie, a złapie toxo później, to JUŻ JEJ SIĘ NIE NALEŻY DRUGIE BADANIE! Wię i tak dziecko się chore może urodzić..
malinka- spokojnie. Ty chyba nie powinnaś się martwić! przecież jestes pod stałą opieką lekarza, więc bez paniki...

ja mam mieszane uczucia co do tego becikowego! z jednej strony uważam, że trzy wizyty (o które zabiegają urzędnicy) to o wiele za mało! ja w samym październiku byłam 4 razy (choć zupełnie nic się złego nie działo). Nie jestem pewna, czy urzędnicy trafnie celują w te wizyty. Powinni moim zdaniem wymyślić inny sposób. Jakiś bardziej "wiarygodny". Prawda jest taka, że rozważna kobieta, nawet jeśli nie "czuję" się matką od poczęcia (tak jak na przykład ja... w mnie to uczucie wciąż rośnie, ale nie spłynęło od pierwszego dnia...)- będzie chodziła do lekarza tyle ile trzeba, co 3, 2 tygodnie. a jak będzie trzeba to i codziennie....!!
i wkurza mnie, że jakaś pijaczka/ narkomanka zgarnia 1000 zł- bo dla takiej kwoty na pewno się wysili, a później porzuci bobasa gdzieś (rzadko w oknie życia- niestety), kiedy te fundusze mogły pójść dla na prawdę potrzebujących, których jest cała masa w około...
w tym reportażu najgorsza była dla mnie ta laska, która się wypowiadała, że postanowiła dziś pójść (znaczy wczoraj), bo to ostatni dzień, a ona nie ma ochoty na wizytę u lekarza, bo nie chce na niego patrzeć... powiem szczerze: MASAKRA JAKAŚ!
uważam, że dostęp do służby zdrowia dla kobiet w ciąży jest w Polsce jest wyśmienity. Można przebierać w lekarzach, nie jesteśmy zmuszane aby chodzić "w rejonie"- jak to było parę lat temu...
Jedna z moich pracownic, która urodziła rok temu, całą ciążę chodziła do przychodni na madalińskiego w warszawie, i za każdym razem trafiała do innego lekarza- co da niej zupełnie nie przeszkadzało, bo czuła, że ma fachową opiekę od każdego z lekarzy. Karta ciąży była solidnie wypełniana przez każdego z lekarzy, więc dziewczyna była spokojna.
 
reklama
Laparada, racja, chodzę do 2 lekarzy, karty ciąży też dwie, bo jedna się skończyła już dawno, ale zawsze jest niepokój:-( Najważniejsze żeby maleństwo było zdrowe, ale tak naprawdę nie jesteśmy tego do końca stwierdzić, nawet jak maluszek już się urodzi i pozornie wszystko ok.. Zaczynam myśleć jak kwoka:eek::eek::eek:
Z becikowym sytuacja irytuje mnie o tyle, że miało być wypłacane bezwarunkowo.
Druga sprawa, że nie ma tak naprawdę jasnej informacji o co chodzi.
Panienka z reportażu - żenada..
A służba zdrowia w Polsce?? Powoli zaczynam sie bać co będzie, gdy naprawdę ktoś z bliskich będzie potrzebował pomocy.. Ciarki mnie przechodzą.. Ale do ginekologa w rejonie mogłam chodzić jak często chciałam i właściwie z godziny na godzinę. Dzwoniłam i przychodziłam..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry