• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Torba do szpitala - co do niej spakować?

zołza masz rację, poszukam czegoś na allegro, może nawet używany cienki znajdę. Też nie wyobrażam sobie paradowania po korytarzu w tych przykrótkich koszulkach z cycem na wierzchu:)

Setana nasz kraj jest naprawdę wyjątkowy, tutaj niemozliwe staje się możliwe na każdym kroku:)))
 
reklama
Nam na szkole rodzenia położna kazała spakować trzy torby. Pierwsza malutka z rzeczami, które bierzemy do samego porodu. Czyli ręcznik, klapki pod prysznic (w szpitalu w którym chcę rodzić w I fazie położne puszczają pod prysznic żeby sobie ulżyć), klapki zwykłe, picie, jakieś cukierki albo żelki dla siebie (jeść rodzącym nie pozwalają z uwagi, że może być na każdym etapie podjęta decyzja o cesarce, ale jak głodne to mamlać cuksy można), ewentualnie coś do jedzenia dla osoby towarzyszącej. Druga torba to akcesoria na czas po porodzie dla siebie, dla malucha wymagają pieluch i chusteczek nawilżanych. Trzecia torba ma jeździć w samochodzie i mają to być rzczy na wyjście dla nas i dla dziecka.
Zwracała nam szczególną uwage by rozdzielić rzeczy do porodu od reszty i by były w małej torbie, bo to rzeczy które będą z nami cały czas, będzie je nosiła osoba towarzysząca albo położna i one nie są zachwycone kiedy muszą biegać z wielka walizką, na którą średnio jest miejsce na bloku porodowym.
Tak przynajmniej wygląda sprawa w szpitalu w którym ja chcę rodzić ;)

Traschka rozumiem Cie dokonale, bo mam ten sam problem. Swój szlafrok kupowałam kiedy szłam do szpitala na operację, a że był to październik to jest delikatnie mówiąc gruby, używałam go jeszcze z 3 tygodnie po wyjściu do doku kiedy miałam nakaz leżenia. Od tamtego czasu lezy wyprany w szafie i jest nieuzywany. Nie znoszę szlafroków... Bezsensowne wydaje mi się kupowaś szlafrok tylko na ten czas i podobnie jak Tobie szkoda mi pieniędzy, więc dylemat mam ten sam...
 
Ostatnia edycja:
Setana patrzę na allegro ale chyba przejdę się do lumpka w tygodniu i znajdę coś lekkiego za kilka złotych. Dla mnie ten element garderoby mógłby w ogóle nie istnieć...
 
Oo lumpek to dobry pomysł. Muszę zapytać też siostrę (dzisiaj już sobie pojechała:-() chociaż ona ma podobny stosunek do tej części garderoby jak Ty i ja. Na pewno kupować nowego nie mam zamiaru, a nawet jako prezent na zajaczka bym nie chciała, bo wolałabym coś, co mi się przyda;-)
 
Przeraziło mnie to co napisałaś. Uważam, że ten kraj jest chory! To odwiedzjących u nas nie wpuszczali od 13 stycznia do zeszłego tygodnia, nie było z porodów rodzinnych z uwagi na sezon o zwiekszonej liczbie infekcji. Moja koleżanka od grudnia leżała na patologii i nawet męża do niej nie wpuszczali profilaktycznie, bo mógłby coś przynieść, a personel szpitala do pracy może chodzić chory. Szok:szok: To chyba możliwe jest tylko w Polsce.

Cóż, zdaję sobie sprawę z tego, jak to brzmi... A jak chcesz iść na zwolnienie, to krzywo na ciebie patrzą i słyszysz głupie komentarze. Ja na to leję i, jeśli muszę, idę na zwolnienie, przez co oddziałowa się czepia, ale mam ją w "głębokim poważaniu"... :crazy:

Ja mam podobny stosunek do koszulek nocnych, co Wy do szlafroczków, no ale jak trzeba, to trzeba- w szpitalu na golaska nie pośpię ;-)
 
Też nie cierpię szlafroków, ale jak Zołza zaznaczyła lepiej wziąć niż epatować golizną na korytarzu:-D więc spakuje stary wysłużony ale cienki i już, w końcu nie ide na pokaz mody i nikt mnie podziwiać nie musi.
 
ja mam 3 różne szlafroki, w moim krótkim życiu zdążyłam troche posiedziec w szpitalu więc szlafrok to mój super ziomuś :) :P
Za to koszula nocna nie widzi mi się w ogóle !! :(
 
reklama
ja mam 3 różne szlafroki, w moim krótkim życiu zdążyłam troche posiedziec w szpitalu więc szlafrok to mój super ziomuś :) :P
Za to koszula nocna nie widzi mi się w ogóle !! :(
ja się teraz przymierzam do pidzamy-spodni 3/4 i bluzki rozpinanej do karmienia.pamiętam,że z ta koszulą wcale nie było tak super później.mam nawet do karmienia po Antku jeszcze,ale siostra kupiła mi "L" i jest na mnie dobra teraz,a jak urodziłam to potrzebowałam "XS":-D
a szlafrok obowiązkowo,bo nawet jak idzie się do wc to jakoś tak komfortowo jest w szlafroku,a nie w tej pidzamie okrakiem paradować przez korytarz.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry