• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Torba do szpitala - co do niej spakować?

Ja - Zołza - z tą torbą i autem takie życie i tyle. Plus zasada jak największej niezależności i nieproszenia o pomoc.
Zamierzam wrzucić zgrzewkę wody do auta, dwie butelki do torby i z ostrożności biszkopty/herbatniczki też skoro tak piszecie. Jak ktoś ewentualnie do mnie przyjdzie zawsze mogę dać kluczyki, powiedzieć gdzie stoi auto, niech mi przyniesie. Odnośnie rosołu - to położna na szkole rodzenia mówiła, że jest b. dobry w połogu, więc sobie chyba ugotuję zawczasu i zamrożę - też będę mogła kogoś wysłać po niego jak już będzie. A z podgrzaniem coś się wymyśli. Nigdy - poza własnym urodzeniem oraz pobytami jednodniowymi na badania ( kilka h ) - nie byłam w szpitalu, ale sądząc po zapachach gdy przychodziłam w odwiedziny mam świadomość, że miejscowa kuchnia może mi niezbyt smakować :-p Niedaleko są też delikatesy, zawsze mogę poprosić o zrobienie zakupów.
Łażenie w szlafroku jest zdecydowanie bardziej "intymne" bo z opowieści wiem, że po porodzie bardzo różnie się wygląda w koszuli, czy szpitalnej czy własnej.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Saffi - a czemu nie ? Położna na szkole rodzenia powiedziała, że się da. Daleko nie mam, lepsze to niż tarabanienie się z torbą do taksówki ( tak gdzie mieszkam nie ma zbytnio gdzie parkować ) - a nuż mnie nie weźmie. :-(Wszystko będę miała uprzednio spakowane, tylko do garażu zjechać, plus auto będzie służyć jako magazyn. No i fotelik sobie wcześniej zainstaluję, choć dziecko plus torba to wzięcia z powrotem na raz to może być niezłe wyzwanie. Myślę, że pozytywne nastawienie to połowa sukcesu. :tak: Najbardziej mnie tylko martwi fakt, że z parkowaniem pod szpitalem jest tak sobie :-(
 
Ja - Zołza - z tą torbą i autem takie życie i tyle. Plus zasada jak największej niezależności i nieproszenia o pomoc.

Rozumiem. Też do niedawna miałam podobne podejście. W zasadzie całe życie radziłam sobie sama i dobrze mi z tym było - byłam niezależna i mogłam kopnąć w tyłek dupka, z którym mieszkałam, kiedy przegiął, nie bojąc się, że sobie nie poradzę. Dopiero przy mężu jakoś tak mi się pozmieniało... ;-)

Justynka, a wygodnie Ci będzie w piżamach? Chodzi mi o czynności higieniczne, częste zmienianie podkładów itp.
 
Forever w moim szpitalu jest na porodówce normalnie mała kuchnia do dyspozycji leżących. Jest tam lodówka, czajnik, mikrofala. POłożna mówiła że spokojnie można korzystać właśnie do podgrzania rosołku np. Może u was też jest?

Ja zaprzęgnę męża jako transport do szpitala. Torba mie może być w aucie, bo jak zacznę rodzić a M. akurat będzie gdzies daleko to zostanę bez torby więc jakby co też będę drałować z torbą. Choć z relacji wokół widzę, że chyba 90% porodów zaczyna się w środku nocy więc jest duża szansa, że mąż będzie wtedy w pobliżu:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry