• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Torba do szpitala - co do niej spakować?

reklama
Silva
Ja jechalam taksówka do szpitala i nic kierowca nie marudzil. Bała bym sie z mezem jechac by on prowadzil bo ze streu ludzie roznie reaguja, a sama tez nie zdecydowala bym sie za kólkiem usiasc.
A co do odejscia wod to mialam najwieksza na rynku podpaske i nawet bielizna byla sucha :-D
Ja to już bym sama wolała prowadzić....:tak: A jaka to ta największa ? Z tego co położna na szkole rodzenia mówiła to wszystko zależy w której części brzucha zaczyna się lać - im niżej tym gorzej. :-(
 
no ja w najgorszym wypadku w ciągu 5 minut do szpitala dojadę, boję się natomiast, że np. mąż w pracy będzie i będę się wtedy denerwować, nie chciałabym leżeć w szpitalu przed porodem, ale może to lepsze rozwiązanie niż się w domu stresować, chociaż z drugiej strony, zanim poczuje skurcze, zanim mi wody odejdą, to chyba mąż dojedzie, w końcu to się wszystko aż tak szybko nie dzieje (mam nadzieje) - szczególnie, że to pierwsza moja ciąża
 
aneczka1526 mam tak samo jak ty !! Ja co prawda do szpitala mam dośc daleko bo meiszkam na peryferiach poznania, ale mamy ładny dojazd i szybko w sumie dośc się jedzie.. Ale mam te same obawy co ty... A jak mąż w pracy będzie? A jak nie zdąży dojechac? A jak będę jedną z tych kobitek które rodzą w ekspresowym tempie i nie zdąże dojechac do szpitala? Moje pierwsze dziecko, pierwsza ciąża, więc nie ogarniam absolutnie tematu... A w szpitalu nie chce byc wczesniej, bo ja naleze do tych co nie usiedza na miejscu... ja wolę tak rach ciach ciach i po krzyku ;)
 
aneczka1526 mam tak samo jak ty !! Ja co prawda do szpitala mam dośc daleko bo meiszkam na peryferiach poznania, ale mamy ładny dojazd i szybko w sumie dośc się jedzie.. Ale mam te same obawy co ty... A jak mąż w pracy będzie? A jak nie zdąży dojechac? A jak będę jedną z tych kobitek które rodzą w ekspresowym tempie i nie zdąże dojechac do szpitala? Moje pierwsze dziecko, pierwsza ciąża, więc nie ogarniam absolutnie tematu... A w szpitalu nie chce byc wczesniej, bo ja naleze do tych co nie usiedza na miejscu... ja wolę tak rach ciach ciach i po krzyku ;)
no ja też w szpitalu leżeć nie lubię, ale stres... :shocked2: nie wiem czy go opanuje, zazwyczaj jestem spokojna, ale nie wiem jak to na mnie podziała, może zacznę panikować i się np. rozkleję, nie wiem :hmm:
 
no ja też w szpitalu leżeć nie lubię, ale stres... :shocked2: nie wiem czy go opanuje, zazwyczaj jestem spokojna, ale nie wiem jak to na mnie podziała, może zacznę panikować i się np. rozkleję, nie wiem :hmm:

ja NA PEWNO będę krzyczec na wszystko i wszystkich :D tak już mam, i tej reakcji jestem pewna... ale całkiem prawdopodobne, że moge reagowac pozniej na zasadzie "nie rodzę !! Dajcie mi spokoj, ja chce do domu, niech Ola zostanie tu gdzie jest J-A N-I-E R-O-D-Z-Ę !! " też bardzo w moim stylu :D :D
 
ponoć podczas porodu obserwuje sie zjawisko tzw. kryzysu 7 cm i wtedy wiele kobiet zrywa sie z łóżek twierdząc, że już nie będą rodzić, mają dość i idą do domu:-D sama tego doświadczyłam, tyle że u mnie przejawiało sie to tym, że zaczęłam krzyczeć, ża mają mi dać zzo (a na dzień dobry zaznaczałam, że absolutnie nie chcę i mają mi nie proponować); na szczęscie to trwało tylko chwilkę i zaraz były parte:-)
 
ponoć podczas porodu obserwuje sie zjawisko tzw. kryzysu 7 cm i wtedy wiele kobiet zrywa sie z łóżek twierdząc, że już nie będą rodzić, mają dość i idą do domu:-D sama tego doświadczyłam, tyle że u mnie przejawiało sie to tym, że zaczęłam krzyczeć, ża mają mi dać zzo (a na dzień dobry zaznaczałam, że absolutnie nie chcę i mają mi nie proponować); na szczęscie to trwało tylko chwilkę i zaraz były parte:-)

hahaha, ja jestem strasznie ciekawa jak to ze mną będzie ;)
 
reklama
Justynka też się w sumie zastanawiam czy jednak nie zafundować sobie do szpitala jakiejś piżamy, bo ja nie znoszę koszul i w domu w czyms takim nie sypiam. Każda moja próba spania w koszuli, jak zdarzyło mi się taką mieć kończyło się, że budziłam się z gołą d.. i koszulą na głowie. Teraz w zeszłym tygodniu kupiłam sobie pierwszą koszukę, bo nawet w domu żadnej nie miałam.
Pomyślę jednak nad piżamą.

Ja do szpitala niestety każdego na którykolwiek bym się nie zdecydowała mam kawał drogi, ale staram się tym nie przejmować i liczę, że moje kochanie w razie czego da radę z pracy po mnie przyjechać..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry