• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Torba do szpitala - co do niej spakować?

reklama
:-D U mnie identycznie tyle, że oprócz tego, że zechciałam nagle zzo to jeszcze cesarki się domagałam! Sugerowałam nawet, że zapłacę:zawstydzona/y::-) A za 15 min. było po wszystkim.

A do torby warto spakować jeszcze notes+długopis do spisywania częstotliwości skurczów. Mi się bardzo przydało.

Kurcze ja jak rodziłam to chyba byłam najbardziej aktywna i perwersyjna z Was wszystkich!!Hehe
W bólach krzyczałam na lekarzy ,wręcz darłam się na nich.Pamiętam jak się darłam ,że "chcę cesarkę a jak mi nie zrobią to chcę do innego szpitala i mają mnie tam przewieść bo ja tu umieram...i chcę już umrzeć!!"Darłam się do nich żeby się tak nie gapili tylko żeby coś zrobili bo ja zaraz wykituję...tragedia jak sobie przypomnę...
A jak mi było wstyd spojrzeć im w oczy pózniej...:zawstydzona/y:
Po porodzie jak mnie lekarz szył przepraszałam go bardzo a on na to "spokojnie nie takie rzeczy się słyszało...Pani to była jeszcze miła:)"hehe
Teraz liczę ,że potraktują mnie troszkę inaczej i pójdzie szybciej.
 
Kurcze ja jak rodziłam to chyba byłam najbardziej aktywna i perwersyjna z Was wszystkich!!Hehe

Hmm....Ja urodziłam nago bo jak wyszłam spod prysznica z awanturą o zzo i cc to miałam już takie rozwarcie, że nnie zdążyłam nic nałożyć:-D
Do teraz jak czytam jakie koszule planujecie na poród to się w duchu czerwienię:tak:
 
To ja bylam bardzo grzeczna przy porodzie. Nie krzyczalam, nie klocilam sie, zaciskalam oczy i piesci i do przodu. Wymiotowalam, mdlalam, ale za nic nie chcialam sie zgodzic na znieczulenie. Teraz moze sobie troche powybrzydzam, bede narzekac i znieczulic tez sie dam, a co trzeba wszystkiego poprobowac.
 
boję się natomiast, że np. mąż w pracy będzie i będę się wtedy denerwować, nie chciałabym leżeć w szpitalu przed porodem, ale może to lepsze rozwiązanie niż się w domu stresować, chociaż z drugiej strony, zanim poczuje skurcze, zanim mi wody odejdą, to chyba mąż dojedzie, w końcu to się wszystko aż tak szybko nie dzieje (mam nadzieje) - szczególnie, że to pierwsza moja ciąża

Mój mąż już uprzedził kierowniczkę, że jak tylko zadzwonię, on rzuca wszystko i jedzie po mnie i do szpitala. Zawsze można wziąć urlop na żądanie ;-)No i też nie sądzę, że to będzie trwać krótko, tak więc myślę, że spokojnie zdążymy :-)


Justynka też się w sumie zastanawiam czy jednak nie zafundować sobie do szpitala jakiejś piżamy, bo ja nie znoszę koszul i w domu w czyms takim nie sypiam. Każda moja próba spania w koszuli, jak zdarzyło mi się taką mieć kończyło się, że budziłam się z gołą d.. i koszulą na głowie.

He he he, dobrre :-D:-D:-D:rofl2:

Koszula może mało wygodna ale jakoś nie wyobrażam sobie połogu w piżamie, kiedy ledwo możemy się schylić i przemoknięcie zdarza się ponoć bardzo często (w końcu po coś są te podkłądy poporodowe na łóżko:). Jak dla mnie szkoda zakłądać spodni od piżamy na pół godziny i jeszcze się przy tym zmęczyć:))

:tak: Takie same mam zdanie w tym temacie :-)

e tam, będzie cudownie:)

:-D:rofl2::-D:rofl2::-D:rofl2::-D:rofl2::-D:rofl2::-D
Trasia rules :-D

dla niedowidzących okularków nie zapomnijcie, soczewek i płynu do soczewek :biggrin2: no i ładowarka do komórki...
a w ogóle nie ma przeciwskazań, żeby rodzić w soczewkach?:)

ooo tak, święta racja! a o przeciwwskazania dopytam na szkole rodzenia. Sądzę jednak, że założę okulary - bo jak coś mi się stanie w oko - ciągle się boję, że od wysiłku coś mi się popierniczy. W najlepszym przypadku żyłka mi pęknie :-p

Kurcze ja jak rodziłam to chyba byłam najbardziej aktywna i perwersyjna z Was wszystkich!!Hehe
W bólach krzyczałam na lekarzy ,wręcz darłam się na nich.Pamiętam jak się darłam ,że "chcę cesarkę a jak mi nie zrobią to chcę do innego szpitala i mają mnie tam przewieść bo ja tu umieram...i chcę już umrzeć!!"Darłam się do nich żeby się tak nie gapili tylko żeby coś zrobili bo ja zaraz wykituję...tragedia jak sobie przypomnę...
A jak mi było wstyd spojrzeć im w oczy pózniej...:zawstydzona/y:
Po porodzie jak mnie lekarz szył przepraszałam go bardzo a on na to "spokojnie nie takie rzeczy się słyszało...Pani to była jeszcze miła:)"hehe
Teraz liczę ,że potraktują mnie troszkę inaczej i pójdzie szybciej.

Kasik, ale niektórym to się należy porządna zjebka! ;-) No a poza tym przecież i tak "byłaś jeszcze miła" ;-) :-D
 
To ja bylam bardzo grzeczna przy porodzie. Nie krzyczalam, nie klocilam sie, zaciskalam oczy i piesci i do przodu. Wymiotowalam, mdlalam, ale za nic nie chcialam sie zgodzic na znieczulenie. Teraz moze sobie troche powybrzydzam, bede narzekac i znieczulic tez sie dam, a co trzeba wszystkiego poprobowac.

:szok: masochistka! :-p
 
no no zołza popytaj o te soczewki :) ja dzis ide do gina i też liste pytan sobie robie :) moze poleci mi jakąs fajną położną do porodu :) ciagle sie waham czy wynając czy nie...ale chyba sie zdecyduje...a niech mi ubędzie :) a może spokojniejsza będe psychicznie :)
 
reklama
gdzieś wyczytałam, że niektóre dziewczyny biorą spryskiwacz do kwiatków, rozpuszczają w nim tamtum rosa i się psikają:)

Ironia moje oczka przestały tolerować soczewki kontaktowe ok 6 tygodnia ciąży i po 13 latach noszenia soczewek musiałam wrócić do okularów, których nienawidzę. Ale rodzić w soczewkach?? No nie wiem, to jest takie ciśnienie że jakoś sobie tego nie wyobrażam. A może któraś rodziła w soczewakch? CIekawe czy po porodzie będę mogła odstawić okulary...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry