Lilijanna, dobrze, że udało Ci się znaleźć sposób na kibelkowe problemy, mam nadzieję, że teraz wszystko wróci do normy i będzie działać bez wspomagaczy :-)
Agatko, a Ty to już byś chciała tak hop siup, i żeby mała była już z Wami. A jej tam dobrze i wie, że jeszcze ma chwilę do terminu ;-)
Dzięki za info co do koszul. Muszę się umóić z koleżanką, która rodziła w tym szpitalu i dowiedzieć się co i jak. Do tego u niej jedno przyszło na świat SN a drugie CC, więc jak się spotkam to już wszystko będę wiedziała ;-)
A co do żółtych ubranek to ktoś mi ostatnio opowiadał, że właśnie tak maluszka w zółte obkupili (chyba płeć była nieznana) i potem młoda mama mówi do położnej, że co ta jej dziecinka taką żółtawą skórę ma, a położna wzięła małą i jej mówi "powiedz mamie, żeby Ciebie tak od góry do dołu na żółto nie ubierała, to i ty nie będziesz żółto wyglądać" ;-)
Daaa, super, że wyniki ok i że menu udało się powiększyć. A najważniejsze, że tętno udało się namierzyć :-) Pewnie i Twoja szczupłość swoje zrobiła, ale ważne też jest jak się maluch z łożyskiem umiejscowią, bo u mnie czasem to dłuższą chwilę trwało póki młodego namierzyła, bo się pod łożyskiem schował.
Kasikz, Diana, super brzuszki :-)
Ewela, gratulacje kolejnej kratki :-)
Wczorajszy dzień jakoś tak mi zleciał, że zajrzałam tu tylko na chwilę poczytałam ale się nic nie odzywałam. Rano była wizyta w laboratorium w celu bliskiego spotkania z glukozą. Przeraziłam się jak zobaczyłam, że to pół kubka samego proszku, no ale okazało się, że po dodaniu całej cytryny wcale nie było tak źle. Nie to, że pyszne było, ale nawet mnie po tym nie wykrzywiło. No a potem było trzeba kiblować pod gabinetem dwie godziny.
Potem odwiedziłam na chwilę pracę, bo trzeba było w końcu zwolnienie zanieść. I prawdę powiedziawszy jakoś tak się dziwnie czułam, jak zajrzałam do ludzików. Chwila moment i człowiek się odzwyczaja od roboty ;-)
A wieczorkiem się spotkałam ze znajomymi - trzeba korzystać z końcówki wolności :-)
Dziś wieczorkiem szkoła rodzenia.
A, i mam nadzieję, że ten alcheimer ciążowy to przechodzi po porodzie, bo póki co jestem załamana, jakiś system karteczkowy rzeczy do zrobienia muszę sobie wprowadzić, bo inaczej to załamka :-(