Aneczko, witaj!tak jak Lili napisała, wszystkie wiemy jak to jest z tym cieszeniem się "pełną gębą", ale tak po cichutku jak najbardziej wskazane.a strach przed tym, że może się coś stać, to możemy sobie w CV wpisać, bo zostaje to końca życia.ja już jestem na finiszu prawie i dalej się boję, chociaż wierzę całym sercem, że wszystko się uda.musiałam jednak do tego trochę dojrzeć.dojrzejesz i Ty.choć podejrzewam, że takiej pewności nabieramy dopiero jak na porodówce dostajemy dzidzię na ręce.będzie dobrze.
a tak ogólnie, to tylko na sek wpadłam powiedzieć, że po wizycie ok.szyja cały czas zamknięta długa.macica obniżyła się tylko jedną stroną trochę.3ego mam ktg no i 9ego gin powiedziała, że chce mnie położyć, żeby mieć pod ręką

zdziwiona była tylko tymi moimi wynikami moczu, bo powiedziała, że przy takim pH/wymarzonym wprost/to jakoś jej nie pasują te bakterie i leukocyty...no i obiecała, że jeśli wszytko będzie dobrze i ten mój jak to określiła partyzant nie będzie za duży, to będziemy próbować naturalnie rodzić.
a moja koleżanka urodziła wczoraj przez cc chłopca 4800g i 61cm!!!!
spadam
buziam