Witam się i melduję że u nas ok, po świętach 1 kg do przodu... Postaram się trochę zwolnić tempo.
Mój trzylatek zakatarzony po lejku, więc sobie siedzimy w domu i walczymy z katarem.
Zapomniałam zabrać od rodziców sorbitolu (żelazo), pojadę po to dopiero w weekend, mam nadzieję że przez ten czas się nic nie stanie.
Lilijanna- ja też tak mam, i gdybym pracowała to już by mnie zwolnili, a na zw.lek, jakoś ogarniam tę kuwetę zwaną życie prywatne-mąż-dziecko-zakupy.;-)
Ale nie mam do siebie siły czasami, zapominam po co idę, dokąd idę, i dlaczego. Też się kiedyś nażarłam przed badaniami i potem coś ściemniałam M, żeby się nie przyznać że taka rozlazła gapa się zrobiłam:-)
She 1978- też oglądałam KSD... Jak powiedziała że jej macica wyrzygała dziecko, to sobie pomyślałam że nie znam żadnej dziewczyny która by tak powiedziała. Ale nie śledzę tego serialu, więc nie znam profilu tej dziewczyny...
A bujaczek jest świetny. My mieliśmy pożyczony, bardzo podobny i był bardzo przydatny. Tylko niezbyt długo, bo młody dosć szybko z niego wyrósł. Jak teraz oglądam te cuda jakieś kokony-leżaczki, kołyski, które same kołyszą to mi się słabo robi... Wiem że to gadżety, ale... fajne są no! I gdybym miała całą masę pieniędzy to bym kupowała, kupowała, kupowała. A tak to sobie siedzę na rączkach.
A ostatnio zaszalałam i zrobiłam sobie okulary przeciwsłoneczne ze szkłami korekcyjnym. A oprawki Chanel. C óż raz się żyje... I chyba je ubezpieczę bo jak znam siebie to okulary słoneczne gubię namiętnie. Albo je sobie przywiążę gdzieś. Jakieś patenty na gubienie? Rękawiczki też gubię.