reklama

Wieści od cieżarówek

OCH JAK DOBRZE W DOMU!!!

Wyspałam się:-D -malutka grzeczna, teraz znowu śpi a przez 2 h gadałyśmy, ssałyśmy cyca i czytałyśmy ulotkę o pielęgnacji niemowląt hehehe
Dziś wyjdziemy na słoneczko jak wstanie -chociaż na chwilkę:tak: S przewietrzy dom, mała nawdycha się powietrza świeżego a na pewno ta temperatura jej nie zaszkodzi:tak:

A to ja Alicja:-D miny robi już nieziemskie teraz się gapi:-):-p
 

Załączniki

  • mały format.jpg
    mały format.jpg
    13,7 KB · Wyświetleń: 76
reklama
oj śliczności:) Zakochać sie można:) Mam nadzieje ze jest jak mówisz i rzeczywiscie mam wie jak zajmować sie dzieckiem. Bo mam stracha przed tym :) A ty jak się czujesz? A i jak wspominasz poród?

U mnie ok . Malutka sie wierka w brzuszku. Wczorkj kupiłam w końcu na wesele, czarna marynarkę i spódnice i różową bluzke. Niestety w całej reszcze wyglądałam jak mały wieloryb w kokartce:)Mój miał ubaw jak mnie ogladał. Achh.
 
Poród ok -4,5h. Wiec ok ale tylko z zzo. Nie wyobrażam sobie inaczej -zupełnie inne przeżywanie zdarzenia.
Choć oczywiście jest ryzyko ze po zzo spadnie tętno malucha i trzeba będzie cesarkę robić ale u nas było spoko -końcówka i tak boli więc nie ma tak dobrze:)

Jechaliśmy na ktg -poszłam jeszcze do toalety i chlup:szok: odeszły mi wody:baffled: i odchodziły nieznośnie przez cały czas od 10.40...
Wyjazd na ktg przerodził się w wyjazd do porodu, skurczy brak więc zjedliśmy jeszcze spaghetti:-p bo przecież w szpitalu już nic nie dostane;-)
W szpitalu zbadano mnie i od razu poszłam na salę porodu rodzinnego, każdy głowił się czy moje wody są zielona czy nie:baffled: skurcze co 5 minut słabe, rozwarcie 2 szyjka mega twarda -podano mi więc oxy...
ech po 2h skurcze mnie zabijały -szyjka bez zmian... wzięłam zzo i po tym poczułam mega ulgę (niech żyje zzo) szyjka puściła, po półtorej godziny dostałam drugą dawkę znieczulenia
po 30 minutach Alicja była już na moim brzuchu -ze względu na te "zielone" wody odśluzowano ją i szybko zbadano -kiedy dostałam ją w ramiona mój mały ssak przez kolejne półtora godziny nie widział nic oprócz cyca:-D

Poród trwał 4,5h -to były godziny oczekiwania i ciekawości...
Później już zapomniałam o całym świecie -patrzyłam na ten mały cud i nie mogłam uwierzyć że od dziś będziemy razem przeżywać każdy dzień...

Dziś z perspektywy tych 7 które minęły mogę tylko napisać że czas leci zbyt szybko... że chłonąć trzeba każdą chwilę...
 
Ostatnia edycja:
Agata prześliczna jest ta Twoja córeczka :-D:-D Jeszcze raz gratuluję!!!
Ja jeszcze szkoły rodzenia nie zaczęłam, ale wiem od znajomych, że tutaj zakazują kąpieli dziecka dopóki pępuszek nie odpadnie. Każą tylko myć dziecko myjką.

She nie przejmuj się innymi parami. Grunt, że się tam nauczysz czego trzeba. Chociaż rozumiem, że jest Ci przykro.

A do mnie niestety wrócił ten okropny ból w klatce piersiowej. Męczył mnie już wczoraj cały dzień a dzisiaj jakby się jeszcze nasilił :-( Leżę zatem sobie na lewym boku i staram się nie oddychać głęboko i przede wszystkim nie zmieniać pozycji. Dobrze, że jutro idziemy do lekarza to się dokładniej o ten ból wypytamy. Akurat będziemy mieli spotkanie z tym samym lekarzem, z którym rozmawiałam na temat tego bólu tydzień temu.

U nas dzisiaj była przełomowa chwila, bo G po raz pierwszy poczuł porządne ruchy maleństwa :-) Akurat rozmawialiśmy przez telefon z mamą G i może dziecko słysząc babcię tak się ożywiło :happy:

A z ostatnich wiadomości to jeszcze tyle, że wczoraj miałam wypadek samochodowy. Na szczęście niegroźny. Skręcałam w prawo na czewonym świetle i jak się zatrzymałam żeby przepuścić nadjeżdżające samochody to facet stuknął mnie z tyłu. Jednak ze względu na to, że jechał z niewielką prędkością to tylko porysował mój i swój samochód. Zadzwoniłam jednak na policję, bo muszę mieć zgłoszony wypadek aby jego ubezpieczenie pokryło koszty usunięcia szkód. Przyznam, że się zdziwiłam, że skończyło się jedynie na zarysowaniech, bo jak mnie ten facet uderzył to ja to odczułam dość mocno.
 
Agatko to trzymajcie sie cieplutko:-)Twoj porod rzeczywiscie był jakoś krotki, albo po prostu długo przeczekałaś w domu:-)
Asiu - przykro mi że musisz się smutac.Wyobrażam sobie, co czujesz. I też wolałabym iść tam z partnerem a nie z mamą. :-( Przytulam kochana ale mów sobie że robisz to dla siebie i dzidzi i to miedzy wami bedzie ta wieź, ktorej nigdy nie poczuje facet.
Aneczko - najważniejsze że sie nic nie stało. Ale musisz kochana uwazać. Ja jeszcze jeżdze samochodem, ale szczerze chyba niedługo przestanę.
Ewela - z tą zapyziałą to nie przesadzaj. Chyba nam wszystkim w ciaży,zmieniają sie kształy i te na buzi tez. Ja wygladam już jak pyza na mazowieckich dróżkach. Moze jak zgram zdjatka ze spaceru jutro to coś wam podrzucę
 
Ostatnia edycja:
Aneczko - najważniejsze że sie nic nie stało. Ale musisz kochana uwazać. Ja jeszcze jeżdze samochodem, ale szczerze chyba niedługo przestanę.

W Stanach niestety nie da się funkcjonować bez samochodu, chyba, że się mieszka w jakimś wielkim mieście. Tutaj generalnie komunikacja publiczna niemalże nie istnieje, a odległości są duże. W soboty rano akurat jeździmy na lekcje, ja hiszpańskiego a G polskiego, w dwa różne miejsca, więc najłatwiej nam jak każde weźmie swój samochód i jedzie gdzie trzeba. Zwykle jeżdżę z G i wtedy on kieruje, ale nie chcę być od niego całkowicie zależna, że chociażby po zakupy nie mogę jechać sama. Mimo, że nie mieszkamy na odludziu tylko w mieście, to nawet żeby kupić mleko muszę jechać samochodem.

A 4,5 godzinny poród do faktycznie króciutko. Z tego co się słyszy to zwykle to trwa dłużej... niestety.
Ja wciąż cierpię na to potworne kłucie :angry: Za to maleństwo ma dzisiaj dzień nadzwyczajnej aktywności. Może dlatego, że mama leży w łóżku zamiast chodzić i nikt dziecka nie buja toteż mniej śpi :blink:
 
reklama
Witam się poniedziałkowo :-)

Agatko świetnie że jesteście już w domku :-) Alicja jest cudna!

Asiu nie smutaj się! Przytulam. Nie ma szans żeby M. chodził z Tobą ?

Pozdrawiam Was wszystkie :-) i życzę miłego dnia!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry