reklama

Wieści od cieżarówek

Kasikz, a myślałam, że to ja lekomana hoduję ;-) faktycznie dużo tego wszystkiego, no ale jak trzeba to trzeba.
ostatnio mój T nabijał się ze mnie, że znowu postoję sobie przed chłodnią z jogurtami i w końcu nic nie wezmę - dosłownie zero zrozumienia, że to nie tak łatwo się na coś zdecydować ;-)

Pati, pani chyba całkiem dobrze napisała tylko dla precyzji aptekarskiej powinno być 0,2g (wtedy znaczyłoby dokłądnie tyle co 20mg), a że NFZ ich za to ściga to temu tak pilnują czy na pewno wszystko jest.
 
reklama
Cześć dziewuszki -moje zjadło i alej śpi więc jeśli mogę coś Wam doradzę

Pamiętam 2 pierwsze dni ze szpitala... to był horror... pierwszy dzień może nie -bo Alicja urodziła się o 19.05 i cały czas była przy cycu, jak się nacycała to pospała godzinkę -później znowu cyc i na parę godzin padła... (ale co to za sen jak na każde jej głębsze westchnięcie stawałam do pionu)...

ale drugi dzień był straszny

Cały czas ssała... jak nie ssała to krzyczała i płakała... budziła się co chwilkę -nie mogłam wyjść do wc, nie mogłam zmienić wstrętnych wkładów, wykąpać się, zasnąć... trzeci dzień był taki sam... tyle ze 3 dnia pod koniec poszłam po rozum do głowy -złapałam pielęgniarkę i powiedziałam ze żądam dokarmienia dziecka!!! wiedziałam ze jest głodna siara to nie pokarm a przez pierwsze trzy dni właśnie tylko ona leci...
Mała zjadła... spała 4h... ja w tym czasie wzięłam prysznic, odetchnęłam -choć spałam w 2 i 3 dzień po 1h czułam się super... moje dziecko było szczęśliwe wiec i mi było dobrze... 4 dnia już powoli wszystko wracało do normy -mała nie płakała -ja miałam pokarm więc musiałam ją jeszcze budzić na karmienie -tak spała...
Nie dajcie się stłamsić w szpitalu -opiekę miałam wspaniała, położne były cudowne tylko tak strasznie nastawione na "szpital przyjazny dziecku" i "sukces karmienia piersią"...

Byłam głupia -widziałam ze malutka cierpi, widziałam ze jest głodna i naiwnie wierzyłam ze jak ssie to jej wystarczy... wiem ze nie każda tak ma -ale nie dajcie się zwariować i wmówić sobie ze nakarmienie malucha to coś złego

Kiedy maluch będzie płakał nie będziecie szczęśliwe, będziecie się biły z myślami ze nie dajecie rady, ze coś nie tak... zajęło mi 4 dni żeby zrozumieć ze Alicja musi czasem popłakać i to niekoniecznie znaczy ze Jej coś jest, ze nie powinnam reagować na każde jej jęknięcie -bo tym ją budzę i denerwuję, że powinnam ją przytulać bo ona nie jest tylko od jedzenia i spania...

Kolejna rada to pytać -pytać o wszystko -o pępek -niech pokażą jak o niego dbać żebyście się nie bały, o oczka jak czyścić, o kąpanie, o każdą pierdołę i doceńcie że w szpitalu pomoc macie pod ręką -w domu już tylko na siebie liczymy -choć w domu jest lepiej...

No i coś co bardzo sobie chwalę przy okazji dokarmiania -mój S nauczył się karmić cycem:-D ściągnięty pokarm, strzykawka, sąda, palec i nakarmi małą nie używając butelki (więc się mała nie rozleniwi:-)). Teraz na spokojnie mogę ściągnąć mleko i wręczyć S:tak:

Z czasem było tylko łatwiej -okazało się że nawet Jej histeryczny płacz mogę opanować swoim spokojem i szeptaniem do niej na uszko (dlatego tak ważne jest żebyście teraz spokojnie powtarzały coś maluchowi, żeby kojarzył ze jest bezpieczny), okazało się ze moje dziecię jest szczęśliwe w czystej pieluszce, najedzone i poprzytulane (po karmieniu kładę ją sobie na brzuch i albo zasypia, albo gadamy sobie, czytam Jej) i nie oznacza to bujania, noszenia Jej itp...

A kiedy patrzy na mnie tymi swoimi wielkimi oczami... zapominam o tym co było trudne ...

Dużo jest takich rzeczy które przydałyby się młodej mamie -gdybym ja wiedziała wcześniej... ach... ale wiem teraz i to Wam powiem
wy wiecie najlepiej czego wasze dziecko potrzebuje -tylko bez stresu i bez nerwów wsłuchajcie się w malucha i w siebie:tak:
 
Ja tylko na chwilę. Gin potwierdził, że jak najbardziej mogę brać ten antybiotyk. Smutno mi tylko, bo na przyszły tydzień już nie było u niego wolnych miejsc, więc wizyta dopiero 18/05 o 17.30 :-(

Mała za to szaleje, więc trochę mnie to uspokaja. Idę się położyć. Zajrzę później i nadrobię. Buziaki!
 
Agatko pisz jak najwięcej, przyda sie nam na pewno. Bo jak sama wiesz w tym calym stresie i bałaganie na początku człowiek zapomina pytac i potem tak jest.
 
Hey kochane :-):-)

Obiecuję wieczorkiem ogarnąć co i jak u Was....

Póki co się tylko melduję;-);-)

Aha... Macie jakieś rady jak wytrzymać bez nerwów i stresów do 21 czerwca?? :sorry2::sorry2:
Bo dopiero wtedy będę mieć kolejne usg :sorry2::sorry2: Co tu robić skoro ja już wariuje,czy wszystko jest ok :dry::dry:
 
Dziewczyny, czy aktywność Małej odczuwana bardzo nisko w podbrzuszu powinna mnie martiwć? Do tej pory kopała blisko pępka. Głównie po jego prawej stronie. Dziś czuję jak Mała buszuje nisko w podbrzuszu. Aż ciężko się wyprostować tak daje czadu. To nie kopniaki takie jak przy pępku, ale coś na kształt mocnego łaskotania. Raz po prawej, raz po lewej. Nie za nisko??
 
Dzięki Agatko. Do tej pory tego nie robiła. I szczerze mówiąc myślałam, że więcej siły ma w nóżkach niż w rączkach, ale chyba byłam w błędzie :-)
 
reklama
czesc babeczki
Asiu , dzidzia jest mała to sie przemieszcza i fika koziołki , widocznie była na dole , nie martw się i zdrowiej :)
Lucy , kurcze ja Ci z imieniem chyba nie pomogę bo jakoś mi nie przypadły do gustu,nie obraź się . Ale chwała Ci że nie Kacper i Oskar-u nas co drugi chłopiec tak ma na imie.
Agatka,to co napisałaś to świeta racja , ja kazałam pielęgniarkom pilnować dziecka a ja szłam się umyc, matka nie moze być niewolnikiem swojego dziecka a one maja pomagać
Pati , nie martw się , spokojnie dotrwaj do czwartku a bedzie dobrze,uszy do góry
Daa ,szybko leci ta twoja ciąża , bynajmniej dla mnie ,ciekawe co u ciebie bedzie , jakies przeczucia są?
Pozdrawiam was waszystkie , Just,Ewele,Kasik,Diane,Lilianne ,Aneczke ,kurcze wy już urodzicie wszystkie i nie zdąże sie tu do was zapisać ......;(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry