reklama

Wieści od cieżarówek

reklama
1031709178_4.jpg1031709178_6.jpg1031709178_1.jpg
 
Dziewczyny pomóżcie
musimy zmienić mieszkanie (nie pytajcie...)

jestem rozchwiana...
Byliśmy wczoraj oglądać jedno...
plusy
Na parterze -wyjście na taras zielony...
z tarasu widzę plac zabaw -osiedle zamknięte, ogrodzone, monitorowane
dojazd do pracy super...
zielono wokół
tesco 200m, apteka sklep pod ręką
tramwaje autobusy -wszystko jest z takich rzeczy
blisko do lekarza...

tylko jak się przesiąść ze 100m do 50?? tak wiem -niektórzy w 37 dają radę...

minusy są dla mnie takie (bo S ich nie widzi)
-taras to nie balkon jak będzie padać czy śniegiem wiać nie wyrzucę małej na dwór -a na balkon tak
balkon to dodatkowa "graciarnia" a gratów mamy sporo...
w sypialni jest wielkie łoże więc po wstawieniu łóżeczka będzie ciężko się ruszyć...
w saloniku jest mało mebli -komplecik do siedzenia to dwa malutkie fotele i jakaś mała sofka (gdyby jeszcze była rozkładana... ale nie ma gdzie gości położyć...)

pomóżcie bo ja przez to macierzyństwo jestem do niczego jeśli chodzi o proces decyzyjny...
 
Oj Agatko to widzę, że macie problem... Obawiam się jednak, że główna decyzja będzie należała do Was. Wg mnie to po pierwsze najpierw trzeba zadać sobie pytanie: ile jest czasu na wyprowadzkę. Bo jeśli ma to być na gwałt, to może się okazać, że nie macie wyjścia i trzeba brać to co jest. A jeśli macie jednak trochę czasu, to może jest go na tyle dużo, by rozejrzeć się za jakąś alternatywą do tego mieszkania, o którym piszesz?

Ja sama z moim M i psem mieszkam na mniej niż 50m2. Mamy 2 pokoje, dużą kuchnię, mikroskopijny przedpokój, łazienkę i osobno wc. Też czasem mnie dopadają rozterki jak to będzie. Głównie dlatego, że od zawsze marzyłam o pięknej sypialni z wielkim łóżkiem. A teraz za jakiś czas będę musiała zrezygować z tych marzeń, jak pokój sypialniany za 2-3 lata trzeba będzie przerobić na dziecinny. Póki co mam problem co zrobić z biurkiem z sypialni (bo mam tam swój kącik do pracy), które by móc wstawić łóżeczko bedzie musiało gdzieś wyjechać. Przecież nie do kuchni! Zostaje duży pokój. Ale biurko jest jasne, a meble w dużym ciemne. Więc mam dylemat...

Pocieszam się jednak tym, że do czasu likwidacji sypialni jest jeszcze trochę czasu, więc nie mogę teraz się tym zadręczać. A poza tym wiele osób ma gorzej. Muszą np. mieszkać z rodzicami. My mamy ciasne, ale jednak własne i niezależne lokum. To o wiele więcej niż hektary m2 przepełnionych połową rodziny.

A tak ogólnie przyszło mi na myśl: jeśli musicie wyprowadzić się już-teraz-zaraz, to może to co Wam teraz się napatoczyło zaadoptować i mieszkając tam szukać na spokojnie czegoś większego?


A moja Córa dziś boks uprawia. Ale taki śmiechowy, bo łaskotliwy :-)
 
Ostatnia edycja:
She – ja BP, bo odbiorę sobie osobiście, bo mam po drodze, a co jest namalowane na karcie nie robi mi różnicy żadnej :sorry2:
Mysza – ja też się budziłam w nocy i patrzałam w sufit, potem zaczęłam wstawać i po prostu działać w domu, bo można było jajo znieść. :dry: Przeszło i teraz ponownie śpię jak zabita. ;-)
Ewela28 – u mnie się nic ciekawego ostatnio nie dzieje, oprócz tego, że czas leci jak szalony i jak mi trójka wskoczy na przód to chyba zacznę się denerwować, bo tak ostatnio zrobiłam rachunek sumienia i … nic nie mamy. Te kilka ubranek, co kupiłam wcześniej na allegro to raczej nie na co dzień i nie na pierwsze dni, więc szafa pusta. :baffled: Wiem już u kogo co i jak zamówię, ale stwierdziliśmy, że kasę z maja ładujemy jeszcze w ogród i dom, a czerwcową już w dzidzię bez dyskusji.
Agatko – chciałoby się powiedzieć spokojnie, ale wiem, że jest trudno. :zawstydzona/y: Tak jak Asia radzi, wszystko zależy od czasu – ile go macie. Jeśli na już, weźcie co macie i przenieście się tymczasowo, nie urządzać niewiadomo czego, a na spokojnie poszukać tego o czym marzycie. Jeśli macie więcej czasu rozejrzyjcie się. Aczkolwiek jak nic ciekawszego nie znajdziecie a tamto pójdzie w łeb to tez kicha. Wiem, że przeprowadzka, jedna była w marcu, teraz druga i jeszcze jakby miała być trzecia to sporo, szczególnie, że Alicja malutka. Załatwianie formalności na okrągło to kolejna strata czasu. Tak jak Ty uważam, że balkon to graciarnia i można sporo tam rzeczy przechować, ale jakby na tarasie zakupić takie wiklinowa płotki to też by dało radę, aczkolwiek to kolejne wydanie pieniędzy, no i balkon ma szczebelki metalowe (stabilniejsze) a wiklina to wiklina. Jeśli chodzi o metraż to różnica spora, no ale ważne, że własne. Moja pierwsza zasada szczęśliwego małżeństwa czy początkującej rodziny to „o chlebie i wodzie, ale na swoim i nie ważne, że małe i ciasne, ważne że własne”. Trzymam kciuki by wszystko poszło jak po maśle. :tak:
Just79 – odezwiesz się czy szukasz weny? :-p
Kasikz – co tam u Ciebie, trzymam kciuki za Was. :tak:
Słodziutka – odpoczywaj i jeszcze raz odpoczywaj ;-)
Aneczka77 – jak tam samopoczucie? :dry:
Pati – to rodzice zadowoleni, a jak zareagowała szpieg-teściowa? :-)
 
Dziewczyny wspołczun dla was wielki, ja tez mieszkam w mniej niz 50m2. W drugim pokoju syn,a w pierwszym my w trojke bedziemy plis wielkie akwarium mojego D 250l stoi pod tv. I tez ciagle dylemat gdzie co postawic, tyle ze ja mam troche lepiej ,bo to mieszkanie zrobione jest w domu rodzinnym moich rodzicow i ewentulanie jak mam jakies rzeczy to moge je wyniesc do kotłowni,gdzie jest rupieciarnia taka.

A teraz wiadomosc zła :-(

dzwoniłam do gina, dzisiaj mam wizyte wymuszoną,poniewaz wczoraj sie bardzo zle czulam i mialam skurcze i twrdninie brzucha. Gin powiedzial,ze to moze byc juz do porodu , boze jak sie boje tam jechac brrr , mowie mu,ze nie chce do szpitala,a on ,ze chyba polece na dwa dni, jesuuuu
 
witam
olu dziekuje za linka :-) pewnie niedlugo sobie taka bluzeczke zakupie :-)

agatko... nie wiem co ci doradzic, na szczecie nie mam takich problemow bo mieszkam z tesciami i jakos wytrzymuje fochy mojego tescia bo po prostu juz mu powiedzialam gdzie jego miejsce-na pewno nie w naszym małżeństwie wiec troche sie odpierniczył...

lili moi rodzice i babcia bardzo szczesliwi :-) aż zaniemówili z radosci hihi... babcia ma w tym roku 70 lat w lipcu wiec na swieta bedzie miala swojego pierwszego prawnuka lub prawnuczke ;-) a tata.. coz kiedys pil rok temu w czerwcu poszedl na odwyk i nie poznaje go-strasznie sie zmienil na lepsze oczywiscie nadal mi trudno jest z nim rozmawiac (jak kogos w moim zyciu nie bylo przez 20 pare lat to teraz trudno jest nauczyc sie zyc znowu z nim)

mysza ja sie budze po kilka razy w nocy i czasem nie wiem po co a jak juz sie obudze to ide przy okazji na siku chocby to bylo pare kropelek, z reguly spie do 10tej wczoraj wyjatkowo obudzilam sie o 8smej ale caly dzien zle sie czulam wiec widac jak dla mnie spanie po 11 godzin jest ok

ewela wszystko dla twojego maluszka, wazne zeby jeszcze w brzuszku posiedzial z 4-5 tygodni bo mimo wszystko 34 tydzien to za szybko wiec spokojnie i sluchaj sie lekarza bo nie robi ci przeciez na złość ;-)

ide powiesic pranie a potem musze na allegro bo babcia sobie zazyczyla przezroczyste doniczki do storczykow wiec musze poszperac :-)
 
Pati - mój dziadek też czeka jak na szpilkach, ma już co prawda trójkę prawnucząt, ale choć mieszkają kilka km od niego to widuje ich max dwa razy do roku i strasznie z tego powodu ubolewa. Dlatego tak bardzo czeka na naszą Adę, bo wie, że będzie prawdziwym pradziadkiem teraz :-D
Ewela28 - kochana dla dziecka w brzuszku pamiętaj wszystko, może coś podniosłaś, przepracowałaś się, za dużo chodziłaś i stąd te objawy. Poleżysz troszkę to przejdzie, oby. Trzymam mocno kciuki. Będzie wszystko dobrze. Wierzę w to mocno. :tak:
 
reklama
Witam!

póki co tylko się melduję, że żyję, bo muszę iść na trochę się położyć, bo od rana ciągle coś tam załatwialiśmy i się nałaziłam, więc jak już wracałam do domu to podwozie mnie tak zaczęło kłuć, że oj nie fajnie nie fajnie, do tego jak siedzę to młody się przeciąga i widać pasuje mu rozpychanie się między żebrami a pęcherzem. Może jak poleżę to się uspokoi ;-)

pozdrawiam serdecznie i zajrzę później :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry