Mysza kciuki zaciśnięte. Będzie dobrze.
Słodziutka świetne wieści. A może byś się tak z nami podzieliła zdjeciem Córusi? :-)
Agatko coś mi się skojarzyło, że zachwalałaś swego czasu linomag. A ponieważ rozglądam się za różnymi kosmetykami, by mieć obeznanie co mamy na rynku na różne okazje (nie by już kupować, żeby było jasne), dlatego zapytałam jak zobaczyłam ile rodzajów linomagu jest.
Alutka17 ja znałam jedną Emilię, z którą 4 lata siedziałam w jednej ławce w LO i nie mogę jej zaliczyć do grona buntowniczek. Jaka będzie moja Córcia? No zobaczymy :-)
Lilijanna też bym się skusiła na Roana, ale brak nosidełka mnie przeraża. Nie dałabym rady wnieść gondoli na IVp. A poza tym gondola jest duża gabarytowo. A my mamy zaledwie 2 pokoje. Nie mam pojęcia gdzie miałabym ją stawiać w między czasie... Nosidło szybciej gdzieś ulokuję...
Just, Lilijanna M do lekarza się nie wybrał. Jest uparty jak osioł. Nic nie poradzę. Za to Qudio z podniesionym ogonem dał się zaprowadzić do weta. Ma powiększone węzły chłonne, ale szmerów na płucach nie ma. Póki co nie przypisano mu antybiotyku, tylko zwykły ascorutical. Jeśli nie pomoże, wtedy dostanie coś silniejszego. Do tego dopytałam o jego lewe ucho, bo co jakiś czas mu dziwnie klapie i wtedy Quido co rusz trzęsie głową. Okazało się, że ma zapalenie, na które dostał kropelki. Za 2 tyg ma być ok. No i wypytałam przy okazji o jego jajeczko. W schronisku go wykastrowali, ale znaleźli tylko jedno jąderko. Drugie jest gdzieś w pachwinie albo w brzuszku. Ponieważ niesie to ryzyko zachorowania na raka, przymierzamy się do wykrycia skubańca i usunięcia go. Jak Qudio wyzrowieje mamy przyjechać na usg w celu określenia położenia jajeczka. Ze wstępnych macanek wynika, że jest gdzieś w brzuchu, bo w pachwinach lekarz nic nie wyczuł. Jak miejsce zostanie ustalone, trzeba będzie podjąć decyzję o operacji. Koszt w zależności od położenia jąderka od 250 do 400zł. Ale nie ma to dla mnie znaczenia, ponieważ to jednorazowy wydatek, dzięki któremu możemy ochronić naszego psiaka przed cierpieniem związanym z rakiem. Rekonwalescencja po zabiegu to min. 10-14 dni, czyli do czasu zdjęcia szwów.
Mała wczoraj wariowała aż mojego M wprawiła w zdziwienie ile ma siły :-) Za to w nocy myślałam, że M zabiję, jak mi w czasie snu wywinął z kolana w brzuch. Prosto w pępek. Obudził Małą (się nie dziwię, bo ma tam główkę...), mnie a sam ani drgnął tak dobrze mu się spało... Rano w ramach przeprosin wycałował brzuch. Ale nie wiem czy Emi mu wybaczy tak łatwo...
A ja mam dziś doła. Raz: bo dziś mija rok od odejścia Orzeszka. Dwa: bo wczoraj była rozmowa z Rodzicami o ślubie... Data jest na 3 lipca jak wiecie. Został w sumie miesiąc. Myślałam, że jestem pewna, że chcę go odwołać. Bo wymarzony ślub i wesele miały być 24.10.2009, bo 8 m-c, bo moja wymarzona sukienka musiałaby zostać w szafie, bo raczej nie wejdę w buty, bo nie nałożę obrączki skoro już pierścionków nosić nie mogę, bo obie bratowe M skutecznie mnie swoim gadaniem zniechęcały do tej uroczystości, bo mówiąc otwarcie ślub da duże i nowe możliwości dla ex mojego M... Ale po wczorajszej rozmowie... Nie wiem. Nie wiem Dziewczyny. Jestem na strasznym rozstaju dróg. Czas biegnie, a ja nie mam pojęcia co robić... Poza tym, że chce mi się płakać...