Hej Dziewczyny.
Ja dziś na krótko i o sobie.
Stopa boli nadal mimo smarowania żelem p/bólowym. Chyba bez lekarza się nie obejdzie. Ale to po ślubie.
Dziś byłam na paznokciach i teraz do 15 nie mogę robić żadnych poważniejszych rzeczy póki lakier porządnie nie stwardnieje.
Oczywiście coś się musi kiepścić, bo znów mamy problem z mamą M. Miała przyjechać dziś wieczorem. A ponieważ brat M jest w Warszawie i wróci późno w nocy tylko M może ją odebrać. Dzwonimy wczoraj, żeby wypytać, o której będzie. I co? Słyszymy, że w sobotę o 4 rano!!! Noż kurka wodna (choć co innego ciśnie mi się na usta). To, że ona będzie niewyspana to pikuś. Ale M żeby dojechać na dworzec będzie musiał wstać o 3! A co jak co, ale my powinniśmy mieć szansę się wyspać... DO tego dziś mieliśmy odstawić wieczorem nasze auto pod knajpę, co też spali na panewce, bo czymś musimy ją odebrać. A najlepsze jest to, że gdybyśmy to my nie zadzownili to jego mama nie raczyła nas sama poinformować, że zmieniła plany... Ciśnienie mam jak 150... Mówię Wam.
Do tego fryzjerka nie będzie mogła mnie uczesać na plener w poniedziałek, bo musi wyjechać.
I tak ciągle coś...
Wcale się nie zdziwię jak jutro się okaże, że urzędniczka ma malarię i nie ma nam kto ślubu udzielić...
Ciągle nam coś pod górę. Masakra...
Trzymajcie za nas kciuki Dziewczyny. Buziaki!
Czy Wy też nie widzicie zdjęcia jakie zamieściła Agata? Bo ja tylko widzę napis "załącznik 261247" :-(