Hej Laski.
Ja przez chwilę tylko o sobie, bo nie mam sił na więcej. Zaczynam się martwić. Zaczęły mi puchnąć dłonie i do tego drętwieją mi tak, że momentami ich nie czuję. Zobaczymy co na to powie gin...
Do tego mój M skutecznie nie pozwalał mi spać w nocy, bo albo zabierał mi kołdrę, albo traktował z łokcia albo z kolana. Zapowiedziałam mu rano, że od dziś śpi w dużym pokoju. Bo ja o życie nie mam zamiaru się bać. No i mam ostatnie dni na wyspanie się.
Co do herbatki z liści malin też chciałam pić, ale w aptece jej nie było, a to chyba nie chodzi o taką zwykłą ekspresową? Nam kobieta na SR mówiła, że od 37tc wystarczy jak się ją będzie pić. 3x dziennie po jednej szklance. Ponoć ułatwia poród i skurcze mniej bolą. Spróbować nie zaszkodzi.
Od pt (przynajmniej na dzień wczorajszy) do wtorku będę sama. Powiem Wam, że mam pietra. Zwłaszcza ze względu na te ręce. Jutro idę oddać krew i mocz, zobaczymy czy wyniki się poprawiły. Mam nadzieję, że te objawy nie zmuszą gina do wysłania mnie na patologię. JA NIE CHCĘ!!! Ale w sumie gorąco nie jest to od czego te puchnięcia i drętwienia???
Mała rusza się normalnie. Bardzo buntuje się, jak chcę poleżeć na lewym boku. Więc łudzę się, że nie ma mowy o zatruciu, bo jakoś ciągle nie może mi ono wyjść z głowy.
No i jutro rozprawa... Ale mam stracha. Trzymajcie kciuki Kochane.
Aha: wszystkim po wizytach gratuluję rosnących dzieciątek :-)
Lill a Ty te lekkie skurcze, które pokazało ktg w ogóle odczuwasz?
Mi wczoraj M powiedział, że trochę się martwi tym, że mi nic z piersi nie cieknie. Ale wyczucie czasu. Niedość, że marwtię się nogami i rękoma to jeszcze cycki mi na głowę zwala... Ech Faceci...