Witam kochane, wybaczcie mi ze ze dopiero teraz pisze ale tak jakos wyszło....
Zaczne tak ....
W szpitalu nie dowiedziałam sie z czego to plamienie...Wypoczywam ile sie da ale male spacerki z mezem 1 listopada były zwłaszcza na groby No i czasem cos przygotuje w kuchni, mieszkanko ogarne ale odkurzanie, pranie i w sumie wieksze rzeczy to maz wykonuje... No cóz szczescie nie trwa wiecznie.... znów plamienie, a do tego wczoraj miałam bolesne bóle pachwin - MASAKRA
Dzis odebral wypis ze szpitala i mialam wizyte u lekarza .
U lekarza - zapytał sie co u mnie wiec mu powiedzialam co i jak, zbadał mnie - i faktycznie stwierdził ze jakies "brudzenie" jest... Sprawdzil brzuszek, potem serducho dzieciatka ...wszystko ok. Niestety ostatnie wyniki jakie robilam, mam tu na mysli moczu nie wyszły za dobrze i dostalam antybiotyk ...o dziwo w saszetce....Lekarz pytał sie mnie czy wczesniej miałam problemy z nerkami wiec mu powiedzialam ze nie...Ten antybiotyk to MONURAL mam go dzis wypic i potem za dwa dni, a potem za dwa tygodnie kolejne badanie moczu. Poza tym biore asparin, nospa, rutinoscorbin
Jutro mam usg , lekarz powiedzial ze sprawdzimy co i jak i zwroci wieksza uwage na szyjke.
To tyle u mnie...Nie wiem czy wspominalam ze byłam w poradni cukrzycowej i oprócz edukacji u diabetyka , dostałam glukomter i mam sprawdzac sobie cukier, poki co jest dobrze wiec nie rezygnuje ze słodkosci i jem normalnie.
Waga 70kg, cisnienie 130/80
Pozdrawiam cieplutko wszystkie Was:-) i wybaczcie mi ze nie poodpisuje Wam :-(