Cały czas wspominam chwile spędzone w szpitalu. Tak sobie wbiłam do głowy i jest mi lepiej. Mogę nie płakać cały czas, a nawet się uśmiechać, bo Wojtuś miny robił niesamowite. Mlaskał języczkiem, marszczył czoło. Powoli staram się sobie wytłumaczyć dlaczego...Bóg wie lepiej, jak ma wyglądać nasze życie. I tak miało być. Jeśli Wojtusiowi jest lepiej, to wolę, aby bolało mnie niż jego. Wole swoje cierpienie niż jego. Mojego maluszka...