I kochane moje struna cierpliwości naciagana przez mojego syna dzis pękła i matka nie wytrzymała i dała paskudowi klapsa
Superniania postawi mnie pod murem ale chyba sama tak by postapiła po tym co wywinął mój synalek.
Wróciłam z nim od tesciowej, a że od teściów mam dosłownie 5 kroków to u mamy go nie przewijałam gdy stwierdziłyśmy po wtłoczeniu go w kurtke i czapki (co zawsze wiąże sie z dzika awanturą), że gacie ma pełnie soczystej (fuj) kupy.
Wtaszczyłam chłopaka do chaty, zaczełam sie rozbierac, a on w tym czasie szybko dorwał torbę z zakupami robiac w niej totalny chaos. Zabieram go na przewijak, a on jak nie zacznie sie prężyć i awanturować. Wszystko ok. zdarłam z niego grube ciuchy i zaczynam przewijać, a tam niewyobrażalnie wielka , miękka (przepraszam za opis ale to ważne) kupa - taka glajda. On sie wije, drze sie i kopie. Nagle, nie wiem jak to zrobił ale wywinął mostek i z całą siłą walnął w te kupę powodując rozbryźniecie jej po okolicy (czyt. łóżeczko, sciana, ja), dalej sie drąc (wredna matka zabrała go od takiej fajnej zabawy).
no i wtedy nie wytrzymałam - dostał a gołą pupe jednego klapsa i krzyknełam aby się uspokoił - zabolało go na pewno.
Zdębiał, na minutę znieruchomiał bo nie jarzył o co chodzi, a potem najnormalniej w świecie sie rozbeczał juz bez rzucania sie i wicia.. Ja spokojnie go przewinęłam, ubrałam, i postawiłam a podłogę. Uspokoił się po 5-7 minutach i jak ręką odjął. Jakby go ktoś odczarował.
Jest mi ogromnie wstyd za to co zrobiłam, ale po prostu nie wytrzymałam.
Mam nadzieje, że juz mi sie to więcej nie zdarzy.
Pozdrawiam
