• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Wychowujemy nasze rozrabiaki

Ja tez staram sie byc konsekwentna i stawiac granice..ale u mnie nie da rady przeczekac.Julia zaczyna tak strasznie płakac,ze widac iz nie umie sobie poradzic z ta sytuacja,najpierw cos chce i sie złosci a jak widzi,ze nie reaguje albo wystawiam ja za drzwi(łazienka) to zaczyna strasznie płakac tak jakby mam wrazenie była to reakcja na moje zachowanie.Dlatego korzystam z jednej z rad super niani i tak jak wam pisałam odwracam uwage.Chyba,ze trace nerwy i mowie nie i koniec.Ale to nie jest dobry sposob na moje dziecko:no:
 
reklama
A wiecie co jeszcze zauważyłam u Kuby? że te histerie nasilają się jak jest głody lub zmęczony, albo mu się nudzi

Racja Elis :tak::tak:...u nas zazwyczaj ataki histerii jest wieczorem, kiedy Amelka jest zmęczona po całym dniu...
Hmmm...albo jak pisze Ika jest to próba zwócenia uwagi mamy gdy wraca z pracy do domku...chociaż staram się poświęcać czas Amelii...
 
Dziewczyny podpisuje sie "obiema ręcami" pod tym co napisałyście o buncie roczniaka. Własnie to przechodzimy. Dzis atak histerii w trakcie powrotu do domu ze spaceru, całą droge krzyczał i prężył sie tak, że nie mogłam go wtaszczyc po schodach na 2 pietro do domu. Masakra -cała klatka go słyszała. Wyrywanie przedmiotów, których własnie ja używam, krzyki i piszczenie sa na porządku dziennym. Ja staram sie nie zwracac na to uwagi, spokojnie do niego mówie i po raz setny zabieram mu ten przedmiot, który własnie mi zabrał. Gdy zaczyna mnie bić to chwytam jego ręce , dość mocno przytrzymuję i mówie ostrym głosem, że nie wolno.
Zobaczymy co będzie dalej.
Musimy się dziewczyny trzymac i nie dac sie tym buntownikom:)
 
Zeby to było jeszcze takie proste:wściekła/y:
U nas dzis była afera przy zmianie pieluszki,nie mogłam jej rozebrac:no:wyrywała sie,szarpała,płakała strasznie.Przytuliłam ja,tłumacze,ze szybciutko przebiore i bedzie sie bawic,nic,wrzask i koniec.W koncu przestała sie szarpac ale płakała jakbym jej krzywde robiła.Pewnie przez ten katar taka dzika,bo ledwie dzis oddychała a oczyscic noska sobie nie da..
 
Współczuję Wam tych histerii, u nas na szczęście aż tak nie histeryzuje żeby sie rzucać czy wyrywać, ale swoje też potrafi pokazać włąsnie dziś rano zrobiła sobie NIEDZIEŃ (nazwa ukradziona z książki "Dziecko dla średniozaawansowanych" świetna swoją drogą i polecam ) i w rezultacie wyjechałam do mamy o 7:30 a powinnam o tej porze już własnie od mamy wychodzić i jechać do pracy na szczęście dotarłam na czas, ale wszystko było NIE wrrrrr
 
Oj ten etap buntowania i sprawdzania jak daleko można sobie z mamą lub tatą pozwolić to dobrze znam...ostatnio Amelka jak cosik jej się nie podoba lub jest nie po jej myśli to kładzie się na podłodze i zaczyna dramatycznie się użalać-płakać a ja to TOTALNIE OLEWAM...i działa, po chwili mała wstaje i się soba zajmuję :tak:
Ale bywają dni kiedy ma tzw. ataki ADHD (bez urazy do nikogo)...wtedy modlę się aby poszła już spać :no:
 
I kochane moje struna cierpliwości naciagana przez mojego syna dzis pękła i matka nie wytrzymała i dała paskudowi klapsa:wściekła/y:

Superniania postawi mnie pod murem ale chyba sama tak by postapiła po tym co wywinął mój synalek.

Wróciłam z nim od tesciowej, a że od teściów mam dosłownie 5 kroków to u mamy go nie przewijałam gdy stwierdziłyśmy po wtłoczeniu go w kurtke i czapki (co zawsze wiąże sie z dzika awanturą), że gacie ma pełnie soczystej (fuj) kupy.
Wtaszczyłam chłopaka do chaty, zaczełam sie rozbierac, a on w tym czasie szybko dorwał torbę z zakupami robiac w niej totalny chaos. Zabieram go na przewijak, a on jak nie zacznie sie prężyć i awanturować. Wszystko ok. zdarłam z niego grube ciuchy i zaczynam przewijać, a tam niewyobrażalnie wielka , miękka (przepraszam za opis ale to ważne) kupa - taka glajda. On sie wije, drze sie i kopie. Nagle, nie wiem jak to zrobił ale wywinął mostek i z całą siłą walnął w te kupę powodując rozbryźniecie jej po okolicy (czyt. łóżeczko, sciana, ja), dalej sie drąc (wredna matka zabrała go od takiej fajnej zabawy).
no i wtedy nie wytrzymałam - dostał a gołą pupe jednego klapsa i krzyknełam aby się uspokoił - zabolało go na pewno.
Zdębiał, na minutę znieruchomiał bo nie jarzył o co chodzi, a potem najnormalniej w świecie sie rozbeczał juz bez rzucania sie i wicia.. Ja spokojnie go przewinęłam, ubrałam, i postawiłam a podłogę. Uspokoił się po 5-7 minutach i jak ręką odjął. Jakby go ktoś odczarował.


Jest mi ogromnie wstyd za to co zrobiłam, ale po prostu nie wytrzymałam.
Mam nadzieje, że juz mi sie to więcej nie zdarzy.

Pozdrawiam:cool2:
 
reklama
rudykocie ale miałas paskudna przygode....niestety potrzeba nam bardzo duzo cierpliwosci:tak:Ja mojej powtarzam 15razy sciagajac ze stołu ze nie wolno wchodzic bo spadnie a ona biegnie i usmiechnieta wdrapuje sie z powrotem na stoł.Tłumacze chyba do sciany,bo moje dziecko rozumie i ma to w nosie,dla niej to chyba zabawa:baffled:Ciekawe co powiem w swieta jak przyjda goscie a ona siadzie na talezach:szok:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry