My ( a właściwie to ja) na początku myśleliśmy żeby pzrez jakiś czas maluszek spał z nami w sypialni oczywiście w swoim łóżeczku. Ale ostatecznie stanęło na tym, że od samego początku będzie w swoim pokoju. Pokoik jest dość duży więc stanie tam też wersalka i w razie czego będę tam spać jeśli będzie potrzeba. Potem łatwiej chyba wyprowadzić mamę z powrotem do sypialni niż zmienić maluszkowi pokój. Poza tym chcemy nasze dziecko przyzwyczaić do samodzielności - tylko nie myślcie że jestem jakąś wyrodną matką która dziecko samo zostawi. Ale mamy żywy przykład nie wiem jak to nazwać nadopiekuńczości może. Córka mojego szwagra ma 2 lata a nie jest w stanie sama się sobą zająć, tzn. bawić się czy coś. Wystarczy, że dziadkowie (którzy ją właświwie wychowują) znikną z pola widzenia np. babcia pójdzie do kuchni to jest taki cyrk że żadko. A o zasypianiu to można pomarzyć. Jak mała chce sama jeść to jej nie pozwalają i sami ją karmią bo może się jeszcze pobrudzi i co będzie. A potem się dziwią, że nie mogą nic w domu zrobić i są cały czas zmęczeni bo im żyć nie daje.