Dziewczyny, wszędzie się pisze o buncie dwulatka, trzylatka itd.
A ja mam przypadek znacznie młodszego wojownika - Alicja wścieka się i jest agresywna wobec mnie i siebie samej już od około 2 miesięcy, ale jest coraz gorzej i już nie wiem jak sobie z tym radzić.
Alutka jest wytulona, wycałowana, karmiona piersią, śpi większość nocy z nami, a odwdzięcza mi się gryzieniem, kopaniem, rzucaniem się i wyginaniem w mostek.
Ostatnio miała fazę rzucania kubeczkiem jak siedziała w krzesełku - czasem z taką siłą, ze kubeczek się otwierał i woda na pół kuchni... A przed rzutem zamykała oczy bo wiedziała, ze bedzie huk. Na to znalazłam dziś sposób - zanim rzuciła powiedziałam "Nie rzucaj, proszę daj mi kubeczek", dała, powiedziałam "Dziękuję". No i teraz cały czas tak sobie musimy podawać ona - mi i ja jej, bo jak nie chcę wziąć to krzyczy...

)))
W ogóle strasznie dużo krzyczy i to tak ze złością. No pokazuje mi jakiś obrazek w książce i krzyczy. Jak zapytam "co to" to przestaje i leci po nastepną książkę. To jest poprostu terror, Ala wymusza na mnie non stop skupianie całej uwagi na sobie...
Jak sobie z tym radzić ?
Teraz ejstem jeszcze w takiej pułapce, ze pół dnia będzie w żłobku, a od 14 ze mną i podświadomie bedę jej chciała wynagrodzić że mnie nie było i będę na każde jej sinienie paluszkiem. A ona juz doskonale to rozumie....