reklama

Zachowanie naszych dzieci

reklama
Moja jest za tata bardzo mocno, dopóki N jest w pracy jest oki. Czasami tylko jak zobaczy jakies jego ubranie to wola tata tata, ale jak N wraca z pracy to chodzi z nim krok w krok i jak jej zniknie z oczu to placze.
 
ilona u nas to samo;-) tylko tata i tata. Jak slyszy klucze jak maz wraca z pracy to leci do drzwi caly uradowany:-) i od raczki wystawia:) Maz chce chociaz rece umyc to jest wielki placz wtedy...no i ciagle powtarza tata, mama od wielkiego swieta:tak: az mi glupio...
 
U mnie Olis cały dzien mowi tata i to z takim wdziękiem, ze za każdym razem mnie roztkliwia. "Mama" mowi od wielkiego dzwonu i to jak mu się powie, powiedz mama, mowi to tak poważnie. "Tata" mowi przez cały dzien, z błyskiem w oku, z usmiechem - tego nie da się opisać. Mama natomiast po prostu jest, jest codziennie i dla niego jestem jak oddychanie :) Jestem nieodłączną częścią jego zycia.
Nie mowi mama, ale zawsze mnie wybierze, powiem szczerze ze zawsze był do mnie przywiązany bardzo ale teraz jeszcze bardziej. Wychodzic musze ukradkiem a jak tylko spostrzeze ze mnie nie ma szuka mnie, albo i placze za mną. I wiecie co....mi to nie przeszkadza :) cieszę się ze jestem dla niego najważniejsza :) on dla mnie też :)
 
Coś w tym jest, ze jak mama jest cały czas to dziecko mówi częściej tata.
Alicja teraz jak mnie widzi to zawsze mówi "mamaaaaa" i się gramoli na ręce. Ale jak np. M. kupił jej balonik w niedzielę an spacerze to teraz jak widzi ten balonik to zawsze woła "tata", tak samo jak widzi jego klapki czy plecak to pokazuje że "taty" :).
 
Ja cały czas mam w myslach takie zdanie , ze wychowuje dziecko nie dla siebie , ale dla innej kobiety , dla swiata. I moim /naszym zadaniem jest wychowac samodzielnego człowieka, ktory bedzie szanował swoja rodzine , zone i innych ludzi. Mam nadzieje, ze nie bede toksyczna , bezkrytyczna mama , tesciowa , ktora zawsze wie lepiej. Nie ma nic gorszego niz mamusia synusia...Pamietam tez o tym , ze dzieci kiedys odejda , załoza własne rodziny , ja i maz zostaniemy .Czy bedziemu mieli o czym ze soba rozmawiac? Czy bedziemy w ogóle ze soba rozmawiac?Dlatego wlasnie tak zalezy mi na relacjach z mezem. Zeby gdzieś matczyna wiez z dzieckiem nie zepchnełą na drugi plan tego , któremu przyrzekałam to i owo:)
Ciesze sie , ze Antek nie jest do mnie przyklejony , ale tez miłe sa chwile , gdy biegnie do mamy z wyciagnietymi łapkami
 
Wczoraj byli u nas znajomi z maleńką Zuzią. Wszystko było dobrze dopoki dzidzia była w leżaczku. Antek bywał zazdrosny, ale wczoraj przeszedł sam siebie. Gdy tylko wzięłam małą na ręce rozpoczął się płacz , pełen złosci , potem z tupaniem nożkami, aż w końcu przerodził się w czarną rozpacz, lament.. Nie wiedziałam za bardzo jak się zachować. Z jednej strony przecież to on jest moim synkiem i należałoby go przytulić, ale z drugiej jak pokazać mu , że nie jest sam na świecie.. W persoektywie przyszłego dzidziusia wczorajszy wieczór mnie przeraził
 
Hehe... Prosze jaki mały zazdrośniczek :))) Mój póki co nie przejmuje się jak mam inne dzieci na rękach, najwyżej podchodzi i się cieszy :))) Jedyne co mnie martwi to jego rzucanie wszystkim ze złości. Mam nadzieje, że to mu przejdzie...
 
reklama
Marta to ten etap? Asia jest bardzo zazdrosna, wszystko jest jej, nawet z Julką rzadko się ostatnio dzieli. Owszem, potrafią się tak bawić że przez godzinę dzieci nie mam w domu (tak, tak, nawet poczytać dadzą), ale wszystko do pewnego momentu. Potem są kłótnie - przeważnie o jedzenie, jakbym im żałowała;-):-D o kredki, o kolorowanki, o pilot (!) od telewizora - dla Julki to pilot, dla Asi "Halo" (czyt. telefon).;-)
Ale u Miłka Asia traci grunt pod nogami i to on jest tym zazdrosnym, wszystkie zabawki jej wyrywa, a ona zaciekle ich broni. Jedno trzyma, drugie trzyma i weź tu rozwiąż sprawę z dwulatkiem i blisko półtoraroczniakiem w roli głównej;-)

Najlepiej spotykać się na neutralnym gruncie :-D

Acha, i weź pod uwagę, że Antoś będzie o rok starszy jak pojawi się dzidzia. Więc wszystko moze się zmienić, będzie więcej kumał.:tak:


Co do wołania "mama" "tata". U nas jest to tak naturalnie. Potrzebuje pomocy mamy, woła mamę, potrzebuje taty, woła tatę, potrzebuje babci woła babcię, potrzebuje Julki woła "Uliaaaaaaaa":-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry