• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Zakupki dla Mamy i dzidzi :)

Koga,dobrze,że piszesz o tych wkładkach.One zawsze tyle kosztują,czy w jakiejś promocji?Bo ja to muszę mieć duuuużo.Jejku,mi to mleko tak sikało,że zawsze M miał buzie pochlapaną i wszystko na około. I leciało nawet jak obce dziecko na ręce wzięłam:szok:

ja miałam identycznie! i nie liczę, że teraz będzie lepiej:dry: najgorzej jak do pracy wróciłam - wystarczyło, że o Maksie pomyślałam i powódź w sekundzie!
one zawsze takie tanie były - strasznie się ucieszyłam jak je znalazłam bo przy każdym karmieniu 2 szły - bo mi z drugiej pełnej piersi jak z kranu tryskało i to przez jakieś 9 - 10 miesięcy:szok:
 
reklama
U mnie nadmiar też był tak ok.10 miesięcy (a karmiłam 13,5).Jak M się urodził to było bardzo gorące lato,i na początku to wkładki wkładkami,ale po prostu w kółko musiałam się przebierać,bo bluzka mokra.No masakra.
Fajnie tak powspominać:-D
 
Nie straszcie tak tym mleczkiem... lepiej powiedzcie czy używałyście i czy się sprawdzały muszle laktacyjne bo mnie bardzo korci zakup tego wynalazku.
 
taaaa
ale jak pomyślę o tym, że będzie powtórka z rozrywki to nie wiem .... :dry: lubiłam karmić i uważam to za bezcenne dla dziecka - ale ten bezustanny zapach mleka, posklejane staniki i ubrania i ciągłe mycie piersi .... brrrr:-p

a co do butelkowania - czasem łapałam z drugiej w butelkę:-D i mroziłam zapasy
 
Nie ja nie używałam.Tylko tony wkładek (mówiłam na to "kółka cyckowe",i to przy każdych zakupach chłop miał obowiązkowo), i staników.Bo spałam też w staniku,zdjęcie na 3 minuty oznaczało nawał,powódź i kataklizm:zawstydzona/y:
Ach,ale nie ma nic fajniejszego niż taki maluszek przy cycu:-D
Dziewczyny,co pierwszy raz.Pamiętajcie karmi się "głową" (stąd te potoki mleka potem na myśl o dziecku).I druga zasada mleko jest tylko wtedy jak się dziecko przystawia do piersi (na początku na żądanie co czasem oznacza,że człowiek się nie ma kiedy wysikać:-p).Mleka jest tyle ile dziecko wypije,tyle się "robi" na następne karmienie.Zasada popytu i podaży czy jakoś tak.Jak się da w międzyczasie butlę,to o tyle mniej jest mleka następnym razem.a potem słyszę,od koleżanek,że pokarmu nie mają:dry:a po prostu trzeba się na poczatku pomęczyć,a cycki i dziecko nawzajem dostosują się do siebie.potem jak się rozbuja i unormujeto już jest git.
Ja jestem wielką fanka karmienia piersią.:rofl2:
 
ja Julke niestety moglam karmic tylko miesiac, bo potem zaczol sie kryzys z moja astma i musialam wrocic na silne leki, przy ktorych niemozna dzidzi karmic, mam nadzieje ze teraz bedzie lepiej i tak conajmniej z pol roku mi sie uda
 
ja również! i nikogo nie straszę :happy:, to i tak wygodniejsze niż sterylizacja butelek i smoczków;-), myślę, że rzadko się takie akcje z piersiami zdarzają dlatego chętnie znalazłam w Gabi bratnią duszę, bo dotychczas nikogo nie spotkałam, kto by aż tak miał! i rzeczywiście karmi się głową! tylko i wyłącznie!
 
No właśnie ta astma jeszcze:dry: U mnie odpukać, spokój.
Jak karmiłam to nic nie brałam, nie chorowałam i ogólnie w dobrej formie byłam.A skończyłam karmić i milion kłopotów zdrowotnych wróciło:dry:
A nie,raz miałam niezły przypadek,jak M miał 2 miesiące.Ugryzła mnie pszczoła,a ja uczulona jestem:szok: Puchłam w oczach.Nie zgodziłam się na zastrzyk z hydrokortyzolu,bo to oznaczałoby koniec karmienia.Ryzykowałam,wiem:dry: Leżałam bez ruchu kilka dni i się udało,bez reanimacji.
Hmm,to chyba lubię leżeć:dry:
Tak myślę,że to głupota trochę wtedy była,mogłam umrzeć:baffled:
Ale chyba mysl,że muszę karmić mnie przy życiu trzymała:-D
 
Koga, też mi raźniej z Tobą:-D ale ja naprawdę miałam mleka dla trojaczków co najmniej (wygląda na to,że coś z głowa nie teges mamy w takim razie:-p).
Ale pomijając wszelkie względy zdrowotne,to naprawdę wolę te potoki mleka niż jakąś zabawę z butelkami.
 
reklama
no wlasnie mnie wtedy zastrzyki(hydrokortyzon i corhydron-apotem taka afera z tymi zastrzykami byla, nawet policja mnie odwiedzala bo bylam w rejestrze osob stosojacych ten lek, sprawdzali chyba czy zyje i kazali mi podpisac papierek ze nic mi niejest) zalatwily musialam niestety brac je przez tydzie potem tabletki(encorton) a po miesiecznej kuracji niebylo sensu wracac do karmienia, wiec wrocila codzienna profilaktyka:-(
i mam taka cicha nadzieje ze bedzie dobrze:tak:

Gabi no to sporo ryzykowalas, ale naszczescie dobrze sie skonczylo:-)
przedtem ci sie udalo to teraz tymbardziej, najwazniejsze ze teraz to paskudztwo ci niedokucza, to poporodzie tez niepowinno
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry