A teraz jest cały czas użytkowane,więc jak kupie kanapę to Michała przemelduję a to się podniesie i założy bok ze szczebelkami.Pewnie tez tak przed świętami,przy okazji porządków.
Nie wiem tylko co zrobić z tym materacem,bo byl porządnie eksploatowany i nawet mam wglębienie z jednej str....koszt drugiego to okolo 60zl i do tego muszę kupić nakladkę nieprzemakalną po całej dlugości,teraz mam taki podkład gumowy,ale on się przemieszcza.Jedno jest pewne,ze muszę go wyprać porządnie,niby ma pokrowiec na suwak,ciężko go zdjąć,i nie moge tam tego środka odczepić ,bo wyłazi.
Tak mi przyszlo do głowy teraz moze oddam go do pralni razem z dywanami.....tam mi go porządnie upiorą Karcherem i wysuszą.... a zaplacę coś pewnie kolo 15 zł(do kumpeli przyjechał w domu prać dywany i też jej materac przeleciał)A w domu to miejsca brak.Co wy uważacie na ten temat dziewczyny???doradźcie.:-):-):-):-)
Modlicha-Wiem coś na ten temat,Ja też od maleńka byłam kociara

zawsze był kot w domu,a to pers,a to dachowiec,później były dwa.Po ślubie odwiedzalam je u mamy,raz ze nie pozwoliłaby mi ich zabrać ze sobą(przyjeżdżały na wakacje tylko jak ona jechała do sanatorium),a dwa ze nasz pies co go mamy niestety by je .....pożarł;( więc nie chcę ryzykować zycia biednego małego kotka.
Mi się strasznie marzy papuga....taka ciemnozielona z fioletowawo-bordowym ogonem wielkością coś takiego jak żako.Super widzielismy taką w sklepie zoologicznym i staliśmy przy niej dobre poł godziny.Coś tam powiedziala,naśladowała gwizdy....ekstra...tylko cena .....odstraszająca,moze jak by nie było tego jednego zera.....to byśmy ją kupili... a koszt to 4000zł.Ale jak się wybudujemy to nie popuszczę.....papuga musi być
