hej Kobitki:-)
Kurka...jakby nie to, ze mnie nie było prawie dwa tygodnie i że pisałam, że skrobnę wieczorkiem...to by mnie teraz nie było tutaj

Taka jestem padnięta, jak już dawno nie byłam. A najdziwniejsze, że za bardzo nie mam po czym tak się czuć. Mały dziś fajny był, spał w południe 2,5 godzinki, na spacerze nie bylismy, bo taka ulewa była, że siwo było, no ale potem piękna tęcza wyszła

Co już widziałyście na FB;-) A tak poza tym to mnie eM wyprowadził z równowagi

o mało co ja bym go nie wyprowadziła...ale z domu!!!!!!!!!!!!! poszedł małego uśpić, ja miałam gary pomyć, ogólnie kuchnię ogarnąc, bo nie lubię jak rano wstaję, kaszkę idę robić, a tam gary pod sufit. No i za jakiś czas słyszę, że mały się drze jak opętany. No i tatuś z nim wyszedł do kuchni i mówi, że za mną płacze

No to ok, ja z nim pojdę spać, a on się zaoferował, że kuchnię sprzątnie. Ja wracam, a ten siedzi na kompie i zamiawia jakieś pierdoły na ebayu i jeszcze ściemnia jakie to ważne!!! oczywiście sprzątanie zlał, wielce zmęczony nagle

ja pierdzielę!!! serio mam dość czasami...jutro nie ma obiadu, tzn. ja mam krem z dyni i imbiru, Julek ma kalafiorową, a tatuś niech se kebaba kupi po drodze!!!!!!!! wrrrrr ale mam nerwa

noo ale spoko, już się wygadałam;-)
Ani@k gratuluję pierwszego podejścia z kaszką;-):-) widzisz! przeżyłaś, Patryś też...więc spoko luzik

Ahaa pisałaś, że mały Ci się przemieszcza po łóżeczku...No Kochana...a coś Ty myślała? przeciez to trzeci bliźniak poziółkowy, to jakby mogło być inaczej

Mój odkąda umie się przekręcać, nie śpi pod kołderką ani kocykiem, bo nie ma szans go przykryć. Musi mieć śpiworek lub ciepłe śpiochy. Myślałam, że będzie problem jak zacznie wstawać i chodzić, że się pozabija w tym śpiworku, ale daje radę

tak więc chowaj mamuśka kołdrki i śpioworek szykuj

:-)
Muma o ja cieee...idziesz jak burza!!! eee to o zdanie egzaminu nie ma się co martwić

smigniesz go z palcem w ...nooo na kierownicy znaczy się

aaa pisałyście na jakich samochodach uczyłyście się jeździć. Ja w sumie nie pamiętam, chyba jakieś Punto...no w kazdym razie małe to to było...nie zapamiętałam auta, bo skupiłam się na instruktorze:-) boziuuu takiego buraka to ze świecą szukać


a najśmieszniejsze jest to, że to mąż polonistki, która nas uczyła w technikum. No szok! jak gościu mówił, to nie mogłam się skupić na jeździe...Na przykład takie kwiatki "wciśnij sprzyngło"

albo "skryncej" hehehe Gdyby nie to, ze się chama bałam okropnie, to bym tam się posikała ze śmiechu:-) no i teraz mówię, że przez niego nie poszłam na egzamin, bo jakby mi powiedzieli "skręcamy" to bym nie wiedziała o co biega;-)
Aleksis no dziwna ta kolezanka. Pewnie jej ciężko, ale na dwa słowa mogłaby się zatrzymac i pogadać, nie? ja mam tu znajomą, która już z 6 lat się stara o dziecko i nie może zajść, jej facet ma słabe nasienie..Ooo Muma kupowała dla niej nawet ziółka. W każdym razie jak starałyśmy się obie w tym samym czasie, to gadałyśmy codziennie, podsuwałam jej co tu wyszytałam, gdzie byłam na wizycie itp. No i powiem Ci szczerze, że nie wiedziałam jak jej powiedzieć, że mnie się udało...Ale postanowiłam, że powiem jej od razu, żeby nei było tak, że wszyscy wiedzą, a ona na koncu...Podziękowała mi, ze jej od razu powiedziałam, powiedziała, że musi to przetrawić i że się odezwie niedługo. No i tak tez było,potem jak Julek się urodził, odwiedziła nas dość późno, no ale kit z tym...Przeprosiła, ze przyszła sama, ale jej facet nie czuł się na siłach...wiesz, dziecko...rozumiem go i nie mam żalu absolutnie. No a z nią kontakt teraz jest sporadyczny, już nie mamy wspólnych tematów, jak zaczynam coś się podpytywać czy gdzies chodzą się badać czy ogólnie coś sie dzieje w tej sprawie, to mnie zbywa, że ona ma to w doopie, jak się uda, to ok, ja nie to tez dobrze...No to co się będę narzucać, nie?
heheh a Julek taakkkk....masz rację, na zdjęciach powaga, ułożony chłopczyk...ale to tylko sekunda, a jak pstrykie już aparat to on już na szafie siedzi...no prawie;-):-)
Kurka..no i co ja miałam pisać???
aaa mamuski...czy uważacie, że na pierwszy raz dać cały mały słoiczek zupki jarzynowej to jest za dużo czy ok? bo moim zdaniem za dużo...ale podobno dziecko się darło po połowie

chyba wiecie o kim piszę

a teraz pytanie ode mnie...jak robicie dzieciom zupki, to zabielacie czymś czy zaciągacie mąką? bo ja nie i dziś robiłam kalafiorową i coś bym dodała, ale nie wiem co..jogurt naturalny na razie odpada, śmietana tym bardziej...to co? póki co zagęściłam kleikiem ryżowym troszkę, ale chciałabym z tego zrezygnować.
Aaaa no i mam filmik jak Julek je deserek sam łyżeczką

:-) ale już dziś chyba nie wstawię na FB...noo chyba, że...

Dobra na razie to tyle, bom sobie zapomniała co miałam pisać. Jakbym się już nie pokazała, to do jutra!!!!